Na drogach Pomorza, Dolnego Śląska, okolic Szczecina i Koszalina, a także ulicach Gdańska pojawiły się bardzo wolno jadące traktory, które paraliżują ruch. To ciąg dalszy protestu rolników, którzy domagają się większego nadzoru nad sprzedażą państwowej ziemi.



Zobacz również:

Traktory wyjechały na drogę krajową nr 6 w Goleniowie i Płotach i "dziesiątkę" w Stargardzie Szczecińskim. W każdym miejscu jest po 20-30 traktorów jadących w kolumnie z niewielką prędkością, co praktycznie paraliżuje ruch na trasach. Od godziny 13:00 identycznie na drodze nr 6. protestować będą rolnicy z Biesiekierza koło Koszalina.

Protestować będą też rolnicy z Pomorza, ale inaczej, niż pierwotnie zapowiadali. Wyjadą bowiem nie na drogi krajowe, a ulice Gdańska. O 13:00 wyruszą z dzielnicy Olszynka i jadąc przez centrum miasta, dotrą przed pomnik Trzech Krzyży. Komitet protestacyjny zapewnia, że ciągniki pojawią się też na drogach Dolnego Śląska.

Wiele wskazuje na to, że do protestu dotyczącego sprzedaży państwowej ziemi dołączą się rolnicy z innych regionów Polski.

Zaczęło się w grudniu


​Ciągniki blokują Szczecin. Protest rolników potrwa tydzień

Rolnicy z Pomorza Zachodniego rozpoczęli protest przed szczecińską siedzibą Agencji Nieruchomości Rolnych. Przez tydzień codziennie kilkadziesiąt ciągników będzie przejeżdżać przez centrum miasta. Protestujący zarzucają agencji niewłaściwy nadzór nad sprzedażą gruntów. Według nich setki, a nawet... czytaj więcej

Rolnicy protestują na ulicach Szczecina od 5 grudnia 2012 roku. Domagają się zwiększenia nadzoru nad sprzedażą państwowej ziemi na Pomorzu Zachodnim. Zarzucają Agencji Nieruchomości Rolnych w Szczecinie, która organizuje i nadzoruje przetargi, że nie reaguje na informacje o wykupowaniu setek, a nawet tysięcy hektarów ziemi przez obcokrajowców.

Zdaniem protestujących wszystko dzieje się przez dopuszczanie do przetargów tak zwanych słupów. Słup to osoba, która podaje się za polskiego rolnika, a w rzeczywistości działa na zlecenie zagranicznych koncernów z Danii, Francji, Holandii i Niemiec. Zaświadczenia takim osobom wystawiają wójtowie lub burmistrzowie, a Agencja Nieruchomości nie jest w stanie ich zweryfikować. Ziemia w Polsce jest tańsza, niż w tamtych krajach. Polscy, prawdziwi rolnicy przekonują, że - w związku z tym - nie są w stanie przelicytować podstawionego "słupa".

Zdaniem protestujących, konsekwencje takiej sytuacji mogą być druzgocące dla polskiego rolnictwa i gospodarki. Ostrzegają, że przez wyprzedaż ziemi za kilka lat mogą w niekontrolowany sposób wzrosnąć na przykład ceny masła, mleka czy chleba. 

W 2011 roku padł rekord


W 2012 roku Agencja Nieruchomości Rolnej przeprowadziła 4 tys. przetargów i sprzedała 130 tysięcy hektarów gruntów rolnych - najwięcej od lat. Najprawdopodobniej wiąże się to z tym, że kończą się preferencyjne kredyty na zakup ziemi i możliwość zakupu ziemi na raty.

Najwięcej gruntów jest sprzedawanych na Pomorzu Zachodnim. W tym roku również w przetargach do kupienia będzie tam 16 tys. hektarów.