Czarne chmury nad wójtem gminy Rewal w Zachodniopomorskiem. Do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów trafił wniosek o jego odwołanie ze stanowiska. Powód: długi, w jakie wciągnął rządzoną przez siebie gminę. Wniosek o odwołanie wójta wystosował zachodniopomorski wojewoda.

Plaża w Rewalu /Marcin Bielecki /PAP

To już drugi tego rodzaju wniosek. Pierwszy dotyczył wójta Ostrowic - najbardziej zadłużonej gminy w kraju. Rewal pod względem zadłużenia jest zaraz za nią.

Dług Rewala przekracza 140 milionów złotych i ciągle rośnie. Mimo prób oszczędzania, gmina nadal więcej wydaje, niż zarabia. Winne są przede wszystkim zaciągnięte kredyty. Tych wójt Robert Skraburski szukał w parabankach. Za pożyczone pieniądze wyremontował nadmorski kurort, pobudował drogi, trasę kolejki wąskotorowej, halę sportową, oczyszczalnię ścieków. Bańka inwestycyjna pękła 3 lata temu, gdy konta gminy zajął komornik, a pracownicy nagle przestali dostawać wypłaty. Jesienią ubiegłego roku energetyka odcięła Rewalowi prąd, bo gmina nie zapłaciła rachunku. 

Władze gminy od kilku lat próbują przygotować program naprawy finansów. Wszystkie dotychczasowe propozycje zakładały zaciągnięcie kolejnej pożyczki, tym razem od Skarbu Państwa. Wszystkie pomysły zostały odrzucone przez Regionalną Izbę Obrachunkową. Proponowane oszczędności były bowiem za małe, a zakładane tempo spłaty długów pozwalałoby wyjść Rewalowi na prostą za... 140 lat. 

Zachodniopomorski wojewoda zarzuca wójtowi ukrywanie rzeczywistego stanu finansów i pożyczek zawieranych w parabankach. W styczniu wezwał wójta do zaprzestania naruszeń prawa, teraz chce jego odwołania ze stanowiska i apeluje, aby Robert Skraburski sam podał się do dymisji. Wnioskiem wojewody musi zająć się rząd. Od decyzji premiera wójt będzie mógł się odwołać do sądu administracyjnego. Zrobił tak wójt Ostrowic, który jednak w sądzie przegrał.

(mal)