Szef sejmowej Komisji Finansów Publicznych Dariusz Rosati z PO wygrał tegoroczny ranking tygodnika "Polityka" na najlepszego posła. Najwięcej ocen negatywnych zebrała z kolei posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. Pozytywnie wyróżniony został też wybrany niedawno na prezesa NIK, były poseł Platformy Krzysztof Kwiatkowski.

Jest coś, co łączy Jarosława Kaczyńskiego ze Stefanem Niesiołowskim. W tej kadencji Sejmu obaj nie złożyli ani jednej interpelacji poselskiej. Ani razu na trybunę sejmową nie weszli natomiast posłowie Adam Hofman z PiS i Jacek Żalek z PO. czytaj więcej

Dziesięciu najlepszych posłów i pięciu, którym przyznano "żółte kartki", wybrano na podstawie ankiet, które do redakcji tygodnika nadesłało kilkudziesięciu korespondentów parlamentarnych i dziennikarzy akredytowanych przy Sejmie.

Za najlepszego posła przedstawiciele mediów uznali Rosatiego. Kolejne miejsca zajęli: Kwiatkowski, wiceszefowa klubu PO Małgorzata Kidawa-Błońska, poseł PiS Andrzej Duda, posłanka SLD Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska, szef Stowarzyszenia "Republikanie", poseł niezależny Przemysław Wipler, lider SLD Leszek Miller, poseł PSL Franciszek Stefaniuk, rzecznik Ruchu Palikota Andrzej Rozenek i poseł Solidarnej Polski Andrzej Dera.

Blisko "podium" - jak mówiła na czwartkowej uroczystości w Sejmie publicystka "Polityki" Janina Paradowska - znaleźli się posłowie: PiS - Józefa Hrynkiewicz i Krzysztof Szczerski, PO - Andrzej Halicki i Adam Szejnfeld oraz Ruchu Palikota - Robert Biedroń i Łukasz Gibała.

Najwięcej wskazań negatywnych zebrała natomiast za swą działalność parlamentarną Krystyna Pawłowicz. Wprowadza do dyskusji niepotrzebną dawkę emocji i adrenaliny - brzmiało uzasadnienie. Według Paradowskiej, źle pracę posłanki oceniło 90 procent biorących udział w rankingu dziennikarzy.

"Żółte kartki" otrzymali ponadto: Joanna Kluzik-Rostkowska (PO), Armand Ryfiński (RP), Stanisław Pięta (PiS) i Eugeniusz Kłopotek (PSL). Żaden z negatywnie ocenionych parlamentarzystów nie pojawił się na uroczystości w Sejmie.

Redaktor naczelny "Polityki" Jerzy Baczyński zwraca jednak uwagę, że dziennikarze mogliby w większym stopniu niż obecnie dostrzegać i oceniać pracę osób "funkcyjnych", takich jak członkowie Prezydium Sejmu czy liderzy partyjni. Oni się wymykają tej ocenie, poza oczywiście Leszkiem Millerem, który się tutaj znalazł w charakterze późnego debiutanta. Jak pamiętam nasze wcześniejsze rankingi, to nagrodę parokrotnie odbierał np. Jarosław Kaczyński, który jeszcze w tych wcześniejszych wcieleniach, był bardzo merytorycznym parlamentarzystą - podkreślił Baczyński.

(edbie)