Mandat z fotoradaru zapłaci właściciel auta - zapowiada "Metro". To pomysł Platformy Obywatelskiej. Koniec z ustalaniem, kto przekroczył prędkość, i wlepianiem punktów karnych.

Tylko co szóste zdjęcie zrobione przez fotoradar ITD zakończyło się mandatem

Prawie dwa miliony zdjęć zrobiły tylko od początku tego roku fotoradary Inspekcji Transportu Drogowego. Nie oznacza to jednak, że tyle razy kierowcy przekraczający prędkość zostali ukarani. ITD wystawiła w tym czasie zaledwie 328 tysięcy mandatów. Większość zdjęć trafiła do kosza. Tylko co szóste... czytaj więcej

Posłowie chcą zmian, bo obecna procedura ściągania mandatów jest "czasochłonna, nieefektywna i nadmiernie kosztowna". Nie wystarczy bowiem ustalić, kto jest właścicielem pojazdu. Karę musi dostać kierowca. 

Teraz właściciel auta dostaje zdjęcie z fotoradaru i formularz z trzema opcjami: może się przyznać, że prowadził, wskazać inną osobę, lub odmówić wskazania kogokolwiek. W rezultacie różnych krętactw w ubiegłym roku blisko 40 proc. piratów drogowych uniknęło mandatu i punktów karnych.

Nowymi propozycjami wkrótce zajmie się Sejm. Jeśli je przyjmie, karę zapłaci właściciel samochodu. Wystarczy zdjęcie z numerem rejestracyjnym. Zmiana ma dotyczyć osób prywatnych, przedsiębiorstw, wypożyczalni samochodów i firm, zajmujących się leasingiem. Co ważne, na podstawie zdjęcia z takiego fotoradaru nie będą już naliczane punkty karne. 

(mal)