Groźba przyspieszonych, sierpniowych wyborów wywołuje gorączkę. Po piątkowym zamieszaniu w Sejmie z raportem komisji badającej aferę Rywina i po zapowiedziach postawienia prezydenta przed Trybunałem Stanu - Aleksander Kwaśniewski przeszedł do kontrofesywy.

Prezydent uderza w wysoki ton: Jako prezydent Rzeczpospolitej obiecuję, że nie ulegnę żadnym nieprzyzwoitym atakom, że swoją funkcję będę dalej sprawował z poczuciem odpowiedzialności za wspólne dobro, za Polskę, tak jak czynię to już 9 rok mojej prezydentury.

Aleksander Kwaśniewski skomentował też zbieranie głosów pod wnioskiem o postawienie go przed TS: Jako prezydent nigdy nie złamałem polskiego prawa. Zarzuty, jakie usiłują postawić mi niektórzy posłowie traktuję jako przejaw politycznej, przedwyborczej gry.

Zbieranie podpisów to efekt przyjęcia przez Sejm raportu komisji śledczej autorstwa Zbigniewa Ziobro. Poseł PiS uznał w nim między innymi, że prezydent powinien stanąć przed Trybunałem za to, że mimo wiedzy o korupcyjnej propozycji złożonej Agorze przez Rywina, nie zawiadomił organów ścigania o przestępstwie. Zdaniem Ziobry, oprócz prezydenta przed Trybunałem powinni stanąć jeszcze Leszek Miller i Grzegorz Kurczuk.

Już wiadomo, że pod wnioskiem podpisze się cała opozycja z wyjątkiem SDPl: Jeżeli chcieć by rozliczać prezydenta z niezawiadomienia prokuratury, to trzeba by było precyzyjnie ustalić, którzy w funkcjonariuszy publicznych też o tej aferze wiedzieli i im wszystkim postawić ten sam zarzut - wyjaśniał Tomasz Nałęcz.

Szanse na postawienie prezydenta i innych przed TS są jednak niewielkie; historia III RP pokazuje też, że tylko w pięciu przypadkach groźby postawienia polityka przed TS zakończyły się powodzeniem. Zdecydowana większość takich „obietnic” umierała śmiercią naturalną. Tak było w przypadku Wojciecha Jaruzelskiego, Mieczysława Rakowskiego, Andrzeja Milczanowskiego, Zbigniewa Siemiątkowskiego czy Jerzego Buzka.

Ruszyła maszyna do zbierania głosów o postawienie przed Trybunałem Stanu najważniejszych osób w państwie wywodzących się z SLD. To efekt piątkowego głosowania w sejmie w sprawie raportu komisji śledczej badającej aferę Rywina. czytaj więcej

Przed oblicze sędziów trafiła tylko piątka oskarżonych w aferze alkoholowej; dwóch z nich skazano na kilkuletni zakaz zajmowania stanowisk publicznych. Ten wyrok nie był najwyższym, jaki może zapaść przed TS. Sędziowie mogą np. odebrać czynne i bierne prawa wyborcze czy zabrać odznaczenia państwowe. Jeśli trybunał stwierdzi, że oskarżeni dopuścili się przestępstw kryminalnych, sędziowie mogą wysłać ich do więzienia. W przypadku trójki Miller-Kurczuk-Kwaśniewski potencjalna kara nie jest jednak zbyt surowa. Funkcjonariusz publiczny, który nie dopełnia swoich obowiązków może powędrować za kratki na trzy lata.