Ruszyło wielkie liczenie podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie likwidacji gimnazjów. Kilkadziesiąt pudeł z danymi osób, które poparły ogólnokrajowy plebiscyt otwarto w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, gdzie będzie pracować komisja. Wniosek o przeprowadzenie referendum trzeba było złożyć w odpowiednim momencie, obecnie jesteśmy w końcowej fazie wdrażania reformy i ktoś, kto chce to odwracać, będzie powodował chaos - powiedziała tymczasem premier Beata Szydło.

zdj. ilustracyjne /Piotr Bułakowski /RMF FM

Liczenie głosów odbywa się w ministerstwie nauki, ponieważ to najbliższy lokal administracji państwowej w pobliżu Kancelarii Sejmu, który dysponuje odpowiednią liczbą wolnych pomieszczeń.

Liczenie głosów potrwa co najmniej kilka dni. Urzędnicy będą weryfikować głosy aż do naliczenia pięciuset tysięcy podpisów.

Premier Szydło, pytana o możliwość przeprowadzenia referendum w sprawie reformy nie pozostawia złudzeń - referendum nie będzie.

Jesteśmy w środku procesu zmiany systemu edukacji w Polsce - podkreśliła. W fazie, praktycznie rzecz biorąc, końcowej wdrażania reformy - dodała.

Zaznaczyła, że samorządy podjęły już uchwały o sieci szkół, rodzice już wiedzą, gdzie ich dzieci będą uczyły się od 1 września, pedagodzy wiedzą, gdzie będą pracować. Dlatego według niej, ktoś, kto chce obecnie to odwracać czy próbować poddawać w wątpliwość zmiany, spowoduje tylko "zaniepokojenie i chaos".

Tylko i wyłącznie będzie powodował zaniepokojenie w tych środowiskach i będzie powodował chaos - mówiła premier na konferencji prasowej.

Premier była także pytana, czy spotka się z rodzicami, którzy nie popierają reformy edukacji. Pismo z prośbą o spotkanie złożyły w piątek w kancelarii premiera środowiska rodzicielskie sprzeciwiające się reformie edukacji.

Szydło odpowiedziała, że zapozna się z pismem rodziców.

W czwartek w Sejmie złożono ponad 910,5 tys. podpisów zebranych pod obywatelskim wnioskiem o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum w sprawie reformy edukacji. Pytanie referendalne, pod którym zbierano podpisy, brzmi: "Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?".

Z inicjatywą przeprowadzenia referendum wystąpił Związek Nauczycielstwa Polskiego. Pod koniec stycznia zawiązał się komitet referendalny, w skład którego weszli przedstawiciele partii politycznych, stowarzyszeń, organizacji i ruchów społecznych popierających pomysł referendum, m.in. ruchu "Rodzice przeciwko reformie edukacji", koalicji "Nie dla chaosu w szkole", Kongresu Kobiet, Krajowego Porozumienia Rodziców i Rad Rodziców, Społecznego Towarzystwa Oświatowego, Krajowego Forum Oświaty Niepublicznej, OPZZ, PO, Nowoczesnej, PSL, Razem i Inicjatywy Polska.

Uchwałę w sprawie referendum ogólnokrajowego Sejm podejmuje większością głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

W sobotę przed Sejmem odbyła się pikieta zorganizowana przez rodziców sprzeciwiających się reformie edukacji, którzy domagali się przeprowadzenia referendum bez zbędnej zwłoki. Dzień wcześniej pismo z prośbą o spotkanie z premier złożyli w KPRM przedstawiciele ruchów "Rodzice przeciwko reformie edukacji", "Zatrzymać Edukoszmar", "Szkoła to nie eksperyment", koalicji "Nie dla chaosu w szkole" oraz Zielonogórskiego Forum Rodziców i Poznańskiego Forum Rodziców i Rad Rodziców.

Reforma edukacji, w ramach której zmieniona zostanie m.in. struktura szkół, rozpocznie się od roku szkolnego 2017/2018. W miejsce obecnie istniejących typów szkół zostaną wprowadzone stopniowo: 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum i 5-letnie technikum oraz dwustopniowe szkoły branżowe; gimnazja mają zostać zlikwidowane. 


(j.)