Ponad 18 tysięcy samochodów odholowały w zeszłym roku miejskie służby w Warszawie. Chodzi głównie o pojazdy zaparkowane w niedozwolonych miejscach. Około 1000 było jednak i aut porzuconych. Do tej pory po swoją własność nie zgłosiło się 752 kierowców.

Samochody, które są zabierane z ulic, bo łamią przepisy ruchu drogowego, trafiają na dwa parkingi. Jeden w centrum miasta, drugi na Wawrze.

Jeśli w ciągu 3 miesięcy nie zgłosi się po nie właściciel, miasto wysyła do sądu wniosek o przewłaszczenie mienia. Następnie te auta są sprzedawane albo - jeśli się to nie opłaca - utylizowane. Podobnie dzieje się z porzuconymi pojazdami, ale w ich przypadku wniosek o przewłaszczenie może nastąpić dopiero po 6 miesiącach.

Wśród porzuconych samochodów znacząca większość to wraki, jednak zdarzają się też luksusowe auta. Mieliśmy w zeszłym roku land rovera i mercedesa - każdy po mniej więcej 500 tysięcy złotych - mówi rzecznik Zarządu Dróg Miejskich Adam Sobieraj. Okazało się, że były to samochody kupione na raty, a właścicielom zabrakło pieniędzy na ich opłacenie. Pojazdy trafiły do firmy, która je leasingowała.

W wielu przypadkach porzucenie samochodu jest na rękę właścicielom, bo nie muszą ponosić kosztów utylizacji starych pojazdów - dodaje rzecznik ZDM.

Na holowaniu i niszczeniu wraków ratusz nieźle zarabia. Kierowcy zapłacili w ciągu zeszłego roku 7 milionów złotych za wywiezienie ich aut - można je odebrać dopiero po zapłaceniu 515 złotych. Dla miasta opłacalna jest też utylizacja - za każdą sztukę dostaje od funduszu ochrony środowiska 4 tysiące złotych - w 2014 roku w sumie dotacja wyniosła 3 miliony złotych.   

(es)