Przy ciele wyłowionym w poniedziałek z Wisły w Krakowie znaleziono dokumenty i karty bankomatowe poszukiwanego od stycznia Piotra Kijanki. Taką informację podał rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń.

Policja przy stopniu Dąbie w Krakowie /RMF FM

Przy zwłokach - w ubraniu, w kieszeniach znaleziono portfel z dokumentami, dowodem osobistym na nazwisko Piotr Kijanka - przyznał Gleń. Znaleziono również karty kredytowe i trochę gotówki. Denat miał także na palcu obrączkę ślubną, miał przy sobie także telefon komórkowy. Przedmioty te odpowiadają opisowi rzeczy, które posiadał zaginiony Piotr Kijanka - dodał. 

Wstępnie biegły z zakres medycyny sądowej stwierdził, że przyczyną zgonu było utonięcie, natomiast ostateczne wyniki będą znane po przeprowadzeniu badań dodatkowych - poinformował Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Jeszcze dziś ma odbyć się okazanie ciała żonie mężczyzny. 

34-letni Piotr Kijanka w nocy 6 stycznia ok. godz. 23:36 wyszedł z jednej z restauracji na pl. Nowym w Krakowie i nie wrócił do domu na os. Dąbie ani nie nawiązał kontaktu z rodziną. Jego telefon przestał działać jeszcze w restauracji. Sylwetkę mężczyzny zarejestrowały kamery miejskiego monitoringu - widać tam zaginionego, gdy przechodził ulicą Miodową, a następnie Starowiślną.

Jak mówiła mediom żona Piotra Kijanki, w restauracji na Kazimierzu świętowali razem z mężem i przyjaciółmi jej 30. urodziny. Ona wyszła jednak z restauracji nieco wcześniej. Media podawały, że małżonkowie są trzy lata po ślubie, mają dwuletniego synka i spodziewają się kolejnego dziecka.

W poniedziałek 5 marca ciało mężczyzny wyłowiono z Wisły w okolicy stopnia wodnego Dąbie. Zwłoki znaleźli pracownicy zapory.