Śledztwo w sprawie rzekomej niegospodarności w stadninie koni w Janowie Podlaskim zostało przedłużone do 9 października - dowiedział się reporter RMF FM, Krzysztof Kot. To decyzja Prokuratury Krajowej, podjęta na wniosek Prokuratury Regionalnej w Lublinie.

Stadnina koni, zdjęcie ilustracyjne /Tomasz Staniszewski /RMF FM

Zachodzi konieczność uzupełnienia materiału dowodowego, a to nie oznacza, że pojawiły się nowe wątki - mówi prokurator Waldemar Moncarzewski, rzecznik lubelskiej prokuratury.

A wątki znane od samego początku sprawy? Chodzi o ewentualną niegospodarność przy organizacji Dni Konia Arabskiego i Aukcji Pride of Poland w latach 2013-2015, gdy zajmowała się tym firma Polturf. Chodzi również o umowy dzierżawy klaczy i pozyskiwania zarodków.

Mimo dwuletniego śledztwa, do tej pory nie postawiono nikomu zarzutów. Opinia biegłych - kosztująca ponad 100 tysięcy złotych - nie wykazała, żeby w stadninie za czasów prezesury Marka Treli doszło do nieprawidłowości.

W sierpniu ubiegłego roku Prokuratura Regionalna nie wystąpiła o przedłużenie śledztwa, więc formalnie zmierzało ono do umorzenia. W sprawę jednak zaangażowała się Prokuratura Krajowa i śledztwo ostatecznie toczyło się dalej. Miało się zakończyć 9 maja, ale zostało przedłużone do 9 października. 

W lutym tego roku zmienił się prokurator prowadzący sprawę. Czy miało to wpływ na przedłużanie się śledztwa? Zdaniem prokuratora Moncarzewskiego - "nie miało żadnego wpływu na toczące się postępowanie".

W toczącym się śledztwie dotychczas umorzono wątek padnięcia należącej do janowskiej stadniny klaczy Pianissima, co miało być wynikiem zaniedbań ze strony stadniny. Bez postawienia zarzutów zakończono również wątek padnięcia dwóch klaczy należących do Shirley Watts - Amry i Prerii. 

(ak)