Fakt, że bohater tzw. afery madryckiej Mariusz A. Kamiński zostaje szefem Polskiego Holdingu Obronnego, najlepiej pokazuje prawdziwą moralność polityczną PiS - komentowali we wtorek posłowie Platformy Obywatelskiej. Kamiński odpowiadał, że mając odpowiednie kompetencje, wygrał konkurs.

Posłowie wykluczeni z partii i klubu parlamentarnego PiS (od prawej): Mariusz Antoni Kamiński, Adam Hofman i Adam Rogacki podczas konferencji prasowej w Sejmie 10 grudnia 2014 /Radek Pietruszka /PAP

Jesienią 2014 roku Mariusz Antoni Kamiński został wyrzucony z PiS wraz z posłami Adamem Hofmanem i Adamem Rogackim. Chodziło o służbowy wyjazd polityków na posiedzenie Komisji Zagadnień Prawnych i Praw Człowieka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy w Madrycie. Kamiński, Hofman i Rogacki pobrali z sejmowej kasy pieniądze (tzw. kilometrówkę) na podróż samochodami, ale do stolicy Hiszpanii udali się ostatecznie tanimi liniami lotniczymi. Pod koniec 2015 roku prokuratura umorzyła śledztwo ws. rozliczenia podróży służbowej byłych posłów PiS do Madrytu, uznając, że nie doszło do oszustwa na szkodę Kancelarii Sejmu.

Teraz "Rzeczpospolita" poinformowała, że Kamiński został prezesem Polskiego Holdingu Obronnego.

Sam zainteresowany podkreślił we wtorek w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że wygrał konkurs na członka zarządu spółki Skarbu Państwa, którą jest Polski Holding Obronny. Stanąłem do tego konkursu, mam odpowiednie kompetencje, jestem doktorem nauk prawnych, przez osiem lat zasiadałem w komisji obrony i byłem jej wiceprzewodniczącym. Stanąłem do konkursu z konkretną wizją, jak zmienić firmę. Udało mi się wygrać i będę te cele realizował - powiedział.

Poseł Platformy: Po wyborach moralność polityczna PiS pokazała swoją prawdziwą twarz

Krytycznie do informacji o nowej posadzie Kamińskiego odnieśli się posłowie PO.

Jan Grabiec ocenił, że ostatnie decyzje personalne rządzących stoją "w jawnej sprzeczności" z deklaracjami polityków tej partii z kampanii wyborczej. Dziś zmieniła się ocena osób i postaw, PiS działa zupełnie inaczej. Najbardziej dobitnie o tym świadczą wypowiedzi osób, które same mówiły o tym, że udział polityków w spółkach Skarbu Państwa, traktowanie tych spółek jako miękkiej trampoliny dla polityków jest czymś nagannym moralnie, niedopuszczalnym i czymś, co jest dyskwalifikujące dla funkcjonowania w życiu publicznym - stwierdził poseł.

Przypomniał, że kilka tygodni temu Platforma krytykowała zmiany w ustawie o służbie cywilnej. Wówczas politycy PO przestrzegali, że zmiana tych przepisów: likwidacja konkursów, likwidacja otwartego, przejrzystego, konkurencyjnego naboru będzie otwarciem drzwi dla osób wiernych politycznie, ale pozbawionych kompetencji. Okazało się, że nasze zapowiedzi sprawdziły się w 100 procentach - mówił Grabiec. Dziś osoby, które nie mają żadnego doświadczenia ani biznesowego, ani doświadczenia w administracji, z dnia na dzień stają się dyrektorami instytucji państwowych zarządzającymi setkami milionów złotych i dziesiątkami pracowników, stają się prezesami spółek. Bardzo często jest to dla nich pierwsza praca - dodał.

Arkadiusz Myrcha zwrócił natomiast uwagę, że po ujawnieniu przez media okoliczności wyjazdu Kamińskiego, Hofmana i Rogackiego do Madrytu politycy PiS, w tym prezes Jarosław Kaczyński, uznali ich za "niegodnych uczestniczenia w życiu publicznym". PO wielokrotnie podkreślała, że działania te mają charakter tylko zasłony dymnej przed zbliżającymi się wyborami. Po 25 października moralność polityczna PiS pokazała swoją prawdziwą twarz. Nominacja pana Mariusza Antoniego Kamińskiego jest tego najlepszym dowodem - ocenił.

Poseł zwrócił się z pytaniem do premier Beaty Szydło, jakie względy i argumenty merytoryczne zdecydowały o nominacji Kamińskiego. Czy nadużycia finansowe, związane z "aferą madrycką" nie powinny stanowić przeszkody i tamy przed objęciem tak ważnej i niezwykle wrażliwej funkcji? - pytał.

Podobne pytanie skierował Grabiec do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego: Co się zmieniło dziś, panie prezesie, co sprawia dzisiaj, że ci sami ludzie są godni, by odpowiadać za najważniejsze spółki skarbu państwa? Grabiec chciał wiedzieć również, co z pozostałymi "bohaterami ‘afery madryckiej’ - kiedy i gdzie wrócą".

Ziobro: Posłowie opozycji chcieliby, żeby przedstawiciele PiS albo członkowie ich rodzin nigdzie nie pracowali

Do sprawy odniósł się również minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który powiedział dziennikarzom w Sejmie, że o obsadzie stanowisk przesądzają kompetencje i doświadczenie zawodowe.

Posłowie opozycji chcieliby, żeby przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości albo członkowie ich rodzin nigdzie nie pracowali, wylądowali na bruku. Źle jest, jeśli pracują w państwowej firmie, źle, jeśli trafią do administracji, a jeszcze gorzej, gdy trafiają do prywatnej firmy, bo być może będzie to miało przełożenie na działania rządu w imię interesu tych, którzy ich zatrudnili. Kierując się taką logiką, to być może należałoby rozstrzelać ludzi, którzy są w jakikolwiek sposób związani z taką lub inną władzą - mówił.

Kryteria powinny być jasne i czytelne dla każdego: kompetencje i doświadczenie zawodowe - podkreślił Ziobro. Jeżeli osoba ma doświadczenie i kompetencje, które pozwalają jej realizować w sposób skuteczny zadania, które na siebie bierze, to nie ma znaczenia, czy jest z Platformy, PiS-u czy PSL-u - dodał.

(edbie)