W piątek odbył się pogrzeb księdza Jana Kaczkowskiego. Duchowny zmarł 28 marca, od wielu lat zmagał się z nowotworem. W ostatnim pożegnaniu towarzyszyła mu rodzina, znajomi, przyjaciele i mieszkańcy Pomorza. Ksiądz został pochowany na cmentarzu komunalnym w Sopocie.

Pogrzeb ks. Jana Kaczkowskiego /Adam Warżawa /PAP

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się rano mszą świętą w puckim kościele p.w. Apostołów Piotra i Pawła. Wzięli w niej udział: najbliższa rodzina kapłana, przyjaciele i przedstawiciele władz miasta.

Następnie trumna z ciałem ks. Jana Kaczkowskiego została przewieziona do kościoła św. Jerzego w Sopocie. Tam mszy w intencji zmarłego przewodniczył bp Wiesław Szlachetka.

W czasie kazania biskup odczytał słowa Jana Kaczkowskiego:  Jestem zwykłym księdzem, nie budujcie mi pomników, tylko pamiętajcie o mnie w modlitwie. Wszystkich, których moim słowem kiedykolwiek uraziłem, przepraszam.

Ostatnią wolą duchownego był apel do uczestników pogrzebu o nie kupowanie kwiatów i wiązanek, ale przekazanie pieniędzy na cele puckiego hospicjum.


Ksiądz Jan Kaczkowski urodził się 19 lipca 1977 r. w Gdyni - jego rodzina pochodzi z Sopotu. Ukończył studia filozoficzno-teologiczne w Gdańskim Seminarium Duchownym i w 2002 r. otrzymał święcenia. W 2007 r. uzyskał doktorat nauk teologicznych na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie na podstawie pracy "Godność człowieka umierającego a pomoc osobom w stanie terminalnym - studium teologiczno - moralne". W 2008 r. ukończył studia podyplomowe z bioetyki na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.

Duchowny był jednym z założycieli Puckiego Hospicjum Domowego. Między 2007 a 2009 rokiem koordynował budową ośrodka, po czym został jego dyrektorem i prezesem zarządu. W wolontariat hospicyjny angażował tzw. trudną młodzież i osoby skazane. Prowadził wykłady i warsztaty z tematyki hospicyjnej.

U ks. Kaczkowskiego zdiagnozowano nowotwór nerki i glejaka mózgu. Od urodzenia miał lewostronny niedowład i dużą wadę wzroku.


(dp)