"Ten konflikt jest niepoważny, śledzą go też nasi sojusznicy w NATO" - tak opozycja komentuje spór na linii Duda-Macierewicz. W wywiadzie dla RMF FM prezydent Andrzej Duda stwierdził, że nie pozwoli, by jego pracownicy byli traktowani przez ministra obrony w sposób taki, jak to jest obecnie. Chodzi o postępowanie SKW wobec generała Kraszewskiego z BBN, któremu zawieszono poświadczenie bezpieczeństwa.

Na zdjęciu szef MON Antoni Macierewicz /Tomasz Gzell /PAP

To jest fatalne, a to że premier rządu nie potrafi w tej sprawie zdyscyplinować swojego ministra, świadczy tylko o braku kompetencji do rządzenia państwem - mówił o konflikcie na linii Pałac Prezydencki-MON Rafał Grupiński z Platformy Obywatelskiej. 

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik broni SKW i samego szefa MON. Służba Kontrwywiadu Państwa działa zgodnie z przepisami prawa, ma 12 miesięcy na to, żeby wyjaśnić wszelkie wątpliwości, które pojawiają się, a sformułowanie, jakie padło, jest sformułowaniem niezręcznym, właśnie pod adresem Antoniego Macierewicza - oświadczył. Chodzi o określenie "ubeckie metody", których Andrzej Duda użył opisując zachowanie Macierewicza.  

Według Wojciecha Muchy z kancelarii prezydenta, Duda ze swoich słów się nie wycofuje. Traktowanie procedury działania przez SKW, jako elementu jakiejś niekończącej się opowieści, jest nie do zaakceptowania - przekonywał prezydencki minister.

Moi współpracownicy mają prawo mieć swoje zdanie i mają prawo mieć swoją ocenę - mówił prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla RMF FM - Ja tych ocen wysłuchuję. Ja sobie te oceny analizuję i na tej podstawie wyrabiam sobie swoje własne zdanie. Jako prezydent RP.  

Oni mają prawo do tej oceny, także do oceny krytycznej. I to nie jest powód, by im tej przyczyny odbierać możliwość pracowania dla mnie - dodawał.


(j.)