Ponad tysiąc leków od jutra będzie dostępna za darmo dla osób, które ukończyły 75 lat. W życie wchodzi lista bezpłatnych medykamentów dla seniorów. Recepty na te darmowe leki będą mogli wypisywać lekarze i pielęgniarki podstawowej opieki zdrowotnej, a także emerytowani lekarze, ale tylko sobie lub członkom najbliższej rodziny.

Zdjęcie ilustracyjne /Grzegorz Michałowski /PAP

Na liście znajdą się m.in. preparaty, które obniżają ciśnienie, a także leki na cukrzycę, choroby otępienne i schorzenia związane z niedoborem hormonów. W sumie to 1129 leków i 68 zawartych w nich substancji czynnych, czyli tych składników leku, które w praktyce poprawiają stan zdrowia chorego.

Ktoś powie: to tam jest bardzo mało tych substancji czynnych. W Polsce dopuszczonych do obrotu jest 12 tys. leków, w tej grupie jest tylko 2 tys. substancji czynnych. Te 68 to nie jest tak mało - mówi dr Leszek Borkowski, farmakolog z warszawskiego Szpitala Wolskiego.

Recepty na bezpłatne leki będzie można realizować w całej Polsce, we wszystkich aptekach i punktach aptecznych. Co dwa miesiące wykaz będzie uzupełniany o nowe preparaty.

Lekarze są zgodni, że lista bezpłatnych leków dla seniorów to duża zmiana w polskiej służbie zdrowia. Przypominają jednak, że takie listy od dawna działają w Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Hiszpanii.

Uwagę specjalistów zwraca to, że w wykazie zabrakło antybiotyków. To dobra decyzja. W Polsce nadużywamy antybiotyków. Antybiotyki mamy w proszkach do prania, kosmetykach, jesteśmy otoczeni antybiotykami, potem robi się tragedia, gdy pacjent pojawia się w szpitalu i nie wiadomo, czym go leczyć, bo antybiotyki, których pełno jest dookoła, nie są już dla niego skuteczne - mówi doktor Leszek Borkowski. Jego zdaniem na liście mogło znaleźć się więcej preparatów wspomagających chorych na cukrzycę.

Lekarze: Istnieje ryzyko nadużyć

Lekarze komentują, że lista bezpłatnych leków dla seniorów rodzi ryzyko nadużyć. Będzie to poważny sprawdzian dla służby zdrowia. Chodzi na przykład o sytuację, w której lek, po który do apteki zgłosi się starsza osoba, będzie stosować ktoś młodszy, z rodziny tego seniora. Na przykład jego wnuk albo prawnuk.

Druga sytuacja, w której może dojść do nadużyć, dotyczy osoby, która do tej pory korzystała z refundowanego preparatu, za który płaciła 3 złote i 20 groszy. I teraz zdecyduje się przerwać tamtą terapię. I zacząć kolejną, już z bezpłatnym lekiem.

Czasami taka zmiana pozwoli zaoszczędzić jeden przejazd autobusem czy tramwajem, a wpłynie na pogorszenie terapii - mówi w rozmowie z RMF FM doktor Leszek Borkowski. Jak dodaje, każda zamiana leku - zwłaszcza przy stosowaniu kilku preparatów naraz - może być niekorzystna dla pacjenta.

Gdy patrzę na pacjentów na oddziale geriatrycznym czy internistycznym w Szpitalu Wolskim i próby zwalczania ich bólu, chętnie dołożyłbym jakieś leki, na przykład wspomagające osoby chore na cukrzycę. Ale na razie jest za wcześnie na takie sądy, na wskazywanie kolejnych cząsteczek, musimy poczekać kilka miesięcy, zobaczyć, jak ta lista będzie funkcjonować, jak w ogóle zmieni się sprzedaż leków w Polsce. Wydaje mi się, że to, co najpilniejsze jest na tej liście - dodaje doktor Borkowski. 

(abs)