Ochotnicze Hufce Pracy produkują bezrobotnych - wytyka Najwyższa Izba Kontroli. W ubiegłym roku pracę miał tylko co drugi absolwent OHP - wynika z najnowszego raportu Izby. NIK przyznaje jednocześnie, że Hufce umożliwiają młodzieży z rodzin w trudnej sytuacji życiowej i materialnej zdobycie lub uzupełnienie wykształcenia.

Zdj. ilustracyjne /Monika Kamińska /RMF FM

Z badań NIK wynika, że w pierwszej połowie 2017 roku pracowało tylko 50 procent wychowanków OHP. Absolwenci często zmieniali pracę, ponad połowa z nich była zarejestrowana jako bezrobotni, a 15 proc. korzystało ze świadczeń pomocy społecznej.

Podstawowy problem to kształcenie młodzieży w zawodach dotkniętych bezrobociem. OHP kształci głownie fryzjerów, kucharzy czy sprzedawców  - wyjaśnia prezes NIK. Często młodzież przygotowywała się do pracy w tzw. zawodach nadwyżkowych, czyli takich, na które w danym regionie nie było zapotrzebowania albo było niewielkie - komentuje Krzysztof Kwiatkowski.

Młodzież powinna co najmniej przez pół roku pracować w firmie, która pobiera za to wynagrodzenie z Funduszu Pracy. Tylko co dziesiąty skontrolowany pracodawca zapewniał takie zatrudnienie.

W dodatku w OHP nieustająco zmieniają się nauczyciele i wychowawcy, co związane jest z niskimi wynagrodzeniami. A jeden wychowawca przypada na sześćdziesięciu uczniów - krytykuje NIK.

NIK wysłała zalecania do Komendanta Głównego OHP oraz do minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Szefowi OHP Izba zaleca między innymi poprawienie metod śledzenia losów absolwentów i lepsze wspieranie wychowanków w poszukiwaniu pracy. Do resortu NIK wysłała zalecenia zmiany przepisów dotyczących rozliczenia dofinansowania z Funduszu Pracy dla firm, które kształcą w ramach OHP.

(mpw)