"Jesteśmy w szoku, bo nie wiemy, co zobaczymy, gdy wrócimy do domu" - mówi naszemu reporterowi rodzina z Chojnic na Pomorzu, która długi weekend spędza w Warszawie. Właśnie w powiecie chojnickim - w Suszku - ostatniej nocy doszło do tragedii. W nocnej nawałnicy zginęły dwie harcerki.

Zniszczenia po burzy na Pomorzu /Dominik Kulaszewicz /PAP

Pracujemy w szkole i zastanawialiśmy się, czy to przypadkiem nie nasi uczniowie pojechali na obóz harcerski w Suszku. Gdy wyjeżdżaliśmy na długi weekend, nie myśleliśmy, nie spodziewaliśmy się, że będziemy wracać do drzew powalonych, lasy jak zapałki połamane, pościnane. Mam siostrzeńców, którzy pracują w straży pożarnej. I pracują teraz niemal bez przerwy, ciągle są na dyżurze, mogą złapać szybko oddech tylko, gdy idą na prowiant - opowiada w rozmowie z RMF FM pan Zbigniew z Chojnic.

Dostajemy zdjęcia od naszych bliskich. Wiem, że w domu jest wszystko w porządku, ale drzewa są połamane, szklarnia uszkodzona, podobno poleciała cała, na podwórku duże zniszczenia. Miejscowość cała bez światła, może w poniedziałek wróci prąd, bardzo przykra sprawa, ale nic nie poradzimy na takie anomalie - dodają.

(ph)