Co najmniej pół miliona kur niosek może paść z głodu w strefie zapowietrzonej koło Żuromina na Mazowszu. Nikt nie chce kupować jajek, więc hodowcom zaczyna brakować pieniędzy na paszę. Rolnicy spotkali się w tej sprawie ze starostą i lekarzami weterynarii.

Każda partia jajek wysyłana do hurtowni, czy do przetwórców będzie badana i otrzyma specjalny certyfikat lekarza weterynarii, że jest bezpieczna. Odbiorcy powinni bez obaw przyjąć taki towar, nikt ich jednak do tego nie zmusi.

Brakuje co najmniej pół tysiąca lekarzy weterynarii, by poradzić sobie z problemem ptasiej grypy w Polsce - dowiedział się RMF FM. Dodatkowe etaty są potrzebne już teraz. Lekarze skarżą się, że pracują po dwadzieścia godzin na dobę i nie wytrzymują tempa pracy. czytaj więcej

Mazowiecki Lekarz Weterynarii Paweł Jakubczak mówi wprost, że akcja usypiania i utylizowania drobiu pod Żurominem jest mordercza: Moi podwładni opadają już z sił. Problem płocki, to była jedna setna tego, co jest tutaj. Jego słowa potwierdza też informator RMF FM pracujący w strefie zapowietrzonej. W jego opinii, jeśli akcja będzie przebiegać w takim tempie, to może ona potrwać aż do świąt wielkanocnych.

Brakuje strażaków, policjantów i lekarzy weterynarii, na razie starostwo dostało pomoc psychologów.