Zatrudnienie w lubuskiej komendzie wojewódzkiej nastąpiło ze złamaniem prawa - mówi Dariusz Malinowski, rzecznik komendanta głównego straży pożarnej. Chodzi o sprawę zięcia wiceszefa MSWiA - Piotr W. został strażakiem wbrew przepisom, choć nie miał uregulowanego stosunku do służby wojskowej.

RMF FM: Czy komendant główny zrobił coś w sprawie Piotra Wilińskiego, który według naszych ustaleń, został przyjęty do straży ze złamaniem ustawy?

Dariusz Malinowski: Rzeczywiście, mogę potwierdzić, że zatrudnienie w lubuskiej komendzie wojewódzkiej nastąpiło ze złamaniem prawa. Co oznacza, że przyjęty i mianowany w służbie przygotowawczej strażak został przyjęty z naruszeniem artykułu 34. ustawy o Państwowej Staży Pożarnej, mianowicie z nieuregulowanym stosunkiem do służby wojskowej. A tylko w takim przypadku, kiedy kandydat spełnia wymogi uregulowanego stosunku do służby, może być przyjęty. Zatem to jak najbardziej potwierdzam. Komendant główny, znając zakres zagadnienia, zobowiązał lubuskiego komendanta wojewódzkiego do dnia 29 marca do wyjaśnienia okoliczności całego zdarzenia z wyjaśnieniem, kto, gdzie i w jakim stopniu zawinił, że doszło do takiego naruszenia prawa. Jednocześnie muszę przyznać, że decyzja na mocy której został nawiązany stosunek służbowy z tym strażakiem jest ostateczną, ale obarczoną wadą kwalifikowaną, zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego, co oznacza, że będzie wszczęte postępowanie nadzwyczajne, mające na celu uchylenie tej niefortunnie, ale też i niezgodnie z prawem wydanej decyzji.

RMF FM: Czy komendant główny poprosił też komendanta wojewódzkiego, dlaczego w ten sposób postąpił z Piotrem Wilińskim?

Dariusz Malinowski: Komendant główny Państwowej Straży Pożarnej do dzisiaj zobowiązał lubuskiego komendanta wojewódzkiego do wyjaśnienia w całości okoliczności zdarzenia i osób odpowiedzialnych, które mogły być po drodze uznanymi jako odpowiedzialne za przyjęcie – raz jeszcze powtórzę – niezgodne z prawem strażak do służby w Państwowej Straży Pożarnej.

RMF FM: Czy według pana wiedzy, komendant wojewódzki wiedział, że przyjmuje do pracy zięcia wiceministra Surmacza, przełożonego z resortu?

Dariusz Malinowski: Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, bo naprawdę nie wiem. Nie pytałem lubuskiego komendanta wojewódzkiego o taką formułę zależności, rodzinną. Myślę, że niekoniecznie musiał wiedzieć – po prostu przyjmował kandydata do służby w Państwowej Straży Pożarnej, spełniającego określone warunki, ale niestety nie spełniającego tego wymogu podstawowego wraz z którym doszło do złamania prawa, czyli bez uregulowanego stosunku do służby wojskowej, który jest koniecznym, aby być strażakiem, aby być mianowanym.