Lekarze nadal walczą o życie 36-letniego mężczyzny, rannego w ataku nożownika w Stalowej Woli. W ciężkim stanie jest jeszcze czworo innych poszkodowanych. Przypomnijmy, w piątkowe popołudnie 27-letni Konrad K. zaatakował dwoma bagnetami przypadkowych ludzi w galerii handlowej przy ul. Chopina. Zabił 51-letnią kobietę, ranił 8 osób. Zaraz po ataku został obezwładniony przez klientów galerii i przekazany w ręce policji. Na Gorącą Linię RMF FM dostaliśmy nagranie, na którym zarejestrowany został moment zatrzymania.

Po lewej: znicze i kwiaty przed galerią handlową w Stalowej Woli, w której zaatakował Konrad K., po prawej: 27-latek wyprowadzany po przesłuchaniu z miejscowej Prokuratury Rejonowej /Darek Delmanowicz /PAP

UWAGA! Film zawiera niecenzuralne słowa.


W sobotę 27-latek usłyszał zarzut zabójstwa i usiłowania zabójstwa wielokrotnego, a sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu go na trzy miesiące. Już teraz jednak reporter RMF FM Paweł Balinowski usłyszał od prokuratorów z Tarnobrzega, którzy prowadzą sprawę, że po tym czasie mężczyzna z pewnością nie wyjdzie na wolność, bo będą wnioskowali o przedłużenie aresztu. Teoretycznie Konrad K. może pozostać za kratami aż do procesu - i tak prawdopodobnie się stanie.

Świadek o ataku w Stalowej Woli: Napastnik miał dwa noże, doskakiwał do ludzi. Widziałam dużo krwi

„Jeden z poszkodowanych był zaatakowany 2 metry od mojego stoiska. Wyglądało, jakby ten człowiek dostał ataku padaczki. Chciałam udzielić mu pomocy, ale zauważyłam krew” – opisuje atak nożownika w Stalowej Woli pani Ula. „Podbiegł do nas pan i kazał nam wszystkim uciekać” – dodaje. czytaj więcej

Na poniedziałek tarnobrzescy śledczy zaplanowali kolejne przesłuchania świadków. Jest ich bardzo wielu: to klienci i pracownicy galerii handlowej. Bardzo ważne będzie również przesłuchanie ofiar nożownika, ale zgodę na to muszą wyrazić lekarze.

Prokuratorzy będą także analizować monitoring z galerii handlowej. Jak informował prok. Janusz Woźnik, kamery zarejestrowały działania 27-latka w kilku miejscach.

Przemieszczał się bardzo szybko i bardzo dynamicznie. (...) Przeszedł główną aleją galerii VIVO uzbrojony w dwa noże typu szturmowego, zadając ciosy - trudno powiedzieć, czy wybranym osobom, ale myślę, że to (były) takie ciosy na oślep. Było mu obojętne, komu te ciosy zadaje - opisywał śledczy.

Prokuratorzy będą również powoływać biegłych, a szczególnie ważna będzie tu opinia lekarzy psychiatrów, którzy mają orzec, czy Konrad K. był w momencie ataku poczytalny.

"Te noże nie były przeznaczone do obrony, ale do ataku"

Jego obrońca z urzędu mec. Leszek Augustyn, pytany po sobotnim przesłuchaniu 27-latka o jego poczytalność, powiedział wprost: Sądzę, że jedną nogą jest na innym świecie. Tak można ze wstępnej obserwacji i rozmowy z nim wywnioskować i takie jest moje odczucie.

Ujawnił również, że w czasie przesłuchania Konrad K. przyznał, że od trzech lat leczył się psychiatrycznie.

O złożonych przez niego wyjaśnieniach zarówno jego obrońca, jak i prokurator mówili, że były chaotyczne i momentami wewnętrznie sprzeczne.

Raz twierdzi, że planował popełnienie tego czynu, że przyszedł (do galerii) w takim zamiarze, następnie mówi, że nie planował. Ale o tym, że można mówić o zaplanowaniu tego przestępstwa, świadczy fakt, że miesiąc wcześniej nabył dwa noże szturmowe. Zakupił je przez internet. Jak stwierdził: te noże nie były przeznaczone do obrony, ale do ataku. Zresztą ich charakter o tym świadczy - relacjonował prok. Woźnik.

Ujawnił, że w swoich wyjaśnieniach Konrad K. "obwiniał społeczeństwo za swoją sytuację życiową", którą miał "odreagować" właśnie atakiem. Tę sytuację życiową tłumaczył w sposób niezwykle lakoniczny i niezrozumiały. Mówił o sytuacji rodzinnej czy też sytuacji finansowej, ale to takie obwinianie społeczeństwa za wszystko - a właściwie nie do końca wiadomo za co - stwierdził prokurator.


(e)