​Zniszczoną ziemiankę, a w niej stalowy piec węglowy, odnaleźli poszukiwacze w samym środku lasu na obrzeżach Szklarskiej Poręby. To jedno z trzech wytypowanych miejsc, w których prowadzone były prace związane z legendarną "Szczeliną Jeleniogórską". Ziemianka mogła być punktem obserwacyjnym. Wykopy w dwóch pozostałych miejscach, gdzie miały znajdować się wloty do tunelu z ukrytym konwojem niemieckich ciężarówek, nie potwierdziły ich istnienia.

Ponad metr pod ziemią odkryto drewniany szalunek i stalowy piec, który prawdopodobnie pochodzi sprzed lub z okresu II wojny światowej. /Bartłomiej Paulus /RMF FM

Eksploratorzy wytypowali do poszukiwań trzy miejsca. W dwóch, tuż przy drodze krajowej numer 3, miał znajdować się główny wlot do podziemnego tunelu z ukrytymi ciężarówkami. Te miały porzucić wojska niemieckie, które wycofywały się do Czech. W drugim miejscu, kilka metrów dalej, miało być boczne wejście.

Po wykonaniu kilku wykopów kontrolnych okazało się jednak, że na głębokości od metra do dwóch metrów znajdują się jedynie skały.

W trzecim miejscu podjęto próbę weryfikacji informacji związanych z istnieniem wartowni, schronu lub ziemianki. Tam, ponad metr pod ziemią, odkryto drewniany szalunek i stalowy piec, który prawdopodobnie pochodzi sprzed lub z okresu II wojny światowej.

Rzeczywiście jest to ziemianka w środku lasu. Z takim solidnym piecem węglowym. Według relacji, miało to być związane z podziemiami, ale to wciąż weryfikujemy. Ziemianka była solidnie oszalowana drewnem. Znaleźliśmy tam kotwy przedwojenne, jeszcze niemieckie. W środku był piec, bardzo solidny piec węglowy. Też nie udało nam się odczytać żadnych sygnatur, ale też wygląda na piec przedwojenny. Sama ziemianka jest w środku lasu, aczkolwiek z możliwością obserwacji drogi. Zastanawiamy się, czy to nie miało związku z jakimś wartowniczym punktem przy Szosie Sudeckiej - mówi Łukasz Orlicki z Grupy Eksploracyjnej Miesięcznika "Odkrywca".

Ziemianka - wartownia?

Ziemianka ma blisko siedem metrów długości i dwa szerokości. Całości jeszcze nie oczyszczono. Poza piecem znaleziono tam także głowice kilofów. Wszystkie znaleziska zostaną teraz dokładnie zbadane.

Eksploratorzy nie wiedzą jeszcze czy będą kontynuować prace związane z poszukiwaniem legendarnej "Szczeliny Jeleniogórskiej". W dwóch relacjach, z lat 40. i z lat 90., powtarza się wersja o dotarciu do podziemi przez właz. Tego włazu nie zlokalizowano - poszukiwacze liczyli, że do podziemi uda się dotrzeć przez domniemane wloty.

Szklarska Poręba na pewno jest związana z tą legendą. W najbardziej obiecującym miejscu, w którym liczyliśmy, że znajdziemy wlot, wydaje się, że tego nie potwierdzimy. Pozostaje nam analiza danych, co znaleźliśmy w lesie ponad szosą. Nazywamy to ziemianką. Pozostaje nam wciąż nieodnaleziony, legendarny właz do podziemi. Tego nam się nie udało zlokalizować w lesie. Musimy to na spokojnie zinterpretować, żeby nie podjąć jakiejś błędnej decyzji - mówi Krzysztof Krzyżanowski, autor książki "Skarb Generała. Tropem tajemnic Szczeliny Jeleniogórskiej".


(łł)