W bytomskiej szkole baletowej trwa kontrola, zarządzona przez prezydenta miasta po samobójczej próbie 15-letniego ucznia. Jego koledzy zeznali w prokuraturze, że chłopiec targnął się na życie, bo nie wytrzymał presji ze strony nauczycielki, która miała go molestować. Kobieta została tymczasowo aresztowana.

Specjalna komisja ma także ocenić pracę dyrektorki szkoły, która wiedziała o specyficznej „nadopiekuńczości” nauczycielki tańca w stosunku do piętnastolatka, ale nic z tym nie zrobiła.

Niespełna 15-letni uczeń szkoły baletowej w Bytomiu próbował powiesić się w szkolnej toalecie. Chłopca uratował kolega. Nieprzytomny nastolatek trafił do szpitala. Jego koledzy twierdzą, że winna jest 48-letnia nauczycielka tańca klasycznego, która go molestowała. czytaj więcej

Jak powiedział naszej reporterce śląski kurator, szkoła była kontrolowana kilka tygodni temu. Ale oprócz drobnych kradzieży i kilku aktów przemocy, innych problemów nie sygnalizowano. Jednak – jak się okazuje – już wtedy kontrolerzy zawracali dyrektorce uwagę na nauczycielkę, która próbowała popełnić samobójstwo, łykając tabletki. To ta sama kobieta, która teraz jest podejrzana o molestowanie.

Dyrektorka ukryła ten fakt także przed prezydentem Bytomia, który nadzoruje szkołę. Choć do incydentu doszło w listopadzie, on o wszystkim dowiedział się kilka tygodni temu Dlaczego? To także ma wyjaśnić kontrola.