Polski etap "rajdu dragonów" zakończony. Amerykańscy żołnierze, którzy wracają do baz w Niemczech po ćwiczeniach w krajach bałtyckich, przekroczyli dziś polsko-czeską granicę.

"Rajd Dragonów", czyli Amerykanie w Białymstoku

Pierwsi amerykańscy żołnierze z "Rajdu Dragonów" od wczoraj są już w Polsce. Noc spędzili w 18. białostockim pułku rozpoznawczym. Teraz Amerykanie prezentują się w centrum Białegostoku. czytaj więcej

Zaplanowany na 10 dni demonstracyjny przejazd z krajów bałtyckich i Polski otrzymał nazwę Dragoon Ride ("rajd dragonów"). Uczestniczy w nim blisko 90 kołowych transporterów opancerzonych Stryker - w tym wozy 3. szwadronu 2. Pułku Kawalerii, który szkolił się w Drawsku Pomorskim i pojazdy wsparcia.

Operacja jest kontrolowana ze stanowiska dowodzenia w Połączonym Centrum Szkolenia Wielonarodowego w niemieckim Grafenwoehr, wsparcie rozpoznawcze i w razie potrzeby logistyczne zapewniły m.in. śmigłowce z 12. Brygady Lotnictwa Bojowego US Army, stacjonujące w Mirosławcu. Przez Polskę kolumny jechały w eskorcie Żandarmerii Wojskowej. Po stronie Wojska Polskiego marsz wspierało 10 jednostek podległych Dowództwu Generalnemu Rodzajów Sił Zbrojnych.

Według MON przejazd amerykańskiego konwoju był okazją, by zademonstrować sojuszniczą wiarygodność, sprawdzić system dowodzenia i pokazać swobodę manewru.

Dla polskiego wojska to sposobność do treningu w roli państwa gospodarza, przyjmującego sojuszniczą pomoc. Na trasie mierzącego ok. 1800 km przemarszu przygotowano w koszarach miejsca odpoczynku dla żołnierzy i obsługi pojazdów. Przejazd był też okazją do spotkań żołnierzy z mieszkańcami. Amerykanie zatrzymali się m. in. Białymstoku, Lublinie i Rzeszowie, część z nich odwiedziła Warszawę.

(abs)