Kopalnia Krupiński w śląskim Suszcu ma nieco ponad 30 lat i będzie likwidowana. Zakład przejmuje spółka restrukturyzacyjna. Zdecydowały o tym względy ekonomiczne. Nie pomogły uliczne demonstracje i wyjazdy kobiet do Warszawy.

Kopalnia Krupiński w Suszcu /Józef Polewka, RMF FM /Archiwum RMF FM

W ciągu 10 ostatnich lat potrzebne było około 1 mld złotych dopłat do tej kopalni. Z analiz wynika, że do 2021 roku trzeba byłoby dołożyć od 300 do nawet 500 kolejnych milionów. Poza tym Jastrzębska Spółka Węglowa ma do spłacenia ponad miliard obligacji. Banki zgodziły się wydłużyć okres tej spłaty do 2025 roku i obniżyć w początkowym okresie spłacaną kwotę w zamian za likwidacje kopalni Krupiński. 

Umowa notarialna w sprawie nieodpłatnego przekazania kopalni do Spółki Restrukturyzacji Kopalń ma zostać podpisana 1 kwietnia - podała rzeczniczka JSW Katarzyna Jabłońska-Bajer.

Obrońcy kopalni mówią, że nadal jest tam węgiel, który można wydobywać. Nad kopalnianą bramą wisi napis "strajk". 

Co dalej z pracownikami?

Pracownicy Krupińskiego, którzy nie skorzystają z urlopów górniczych oraz jednorazowych odpraw pieniężnych (358 osób) przejdą do SRK wraz z przekazywanym majątkiem kopalni. W sumie, jak wcześniej szacowała spółka, wraz z innymi pracownikami JSW uprawnionymi do skorzystania z osłon socjalnych, przekazanie Krupińskiego do SRK będzie skutkować zmniejszeniem zatrudnienia w JSW o ok. 1,2-1,3 tys. osób.

Po przekazaniu kopalni do SRK na terenie zakładu pozostanie grupa pracowników JSW zajmujących się odzyskiwaniem maszyn i urządzeń, które trafią do innych zakładów spółki - ma to potrwać co najmniej pół roku. Wartość wyposażenia przenoszonego do innych kopalń szacowano wcześniej nawet na 350 mln zł. Pracownicy zajmujący się odzyskiwaniem sprzętu będą pracować pod szyldem Ruchu Suszec KWK Pniówek.

(mn)