Związkowcy z PKP Polskie Linie Kolejowe na dwie godziny zablokowali ruch pociągów na dworcu PKP Gdańsk Główny, Centralną Magistralę Kolejową we Włoszczowie oraz tory w Motyczu pod Lublinem. Domagali się podwyżek. Związkowcy żądają po 150 zł, zarząd PKP PLK zgadza się na wzrost płac o 106 zł.

W Motyczu był Krzysztof Kot. Posłuchaj relacji

Protest Motyczu pod Lublinem w ostatniej chwili został przeniesiony. Pierwotnie kolejarze mieli blokować główny dworzec PKP w Lublinie, ale kierownictwo spółki zorganizowało dla pasażerów dojazd busami do Motycza, skąd miały być odprawiane pociągi odjeżdżające w kierunku Warszawy. Protestujący zablokowali w Motyczu przygotowany do odjazdu pociąg relacji Lublin - Bydgoszcz. W akcji wzięło udział kilkudziesięciu pracowników.

Kolejarze twierdzą, że byli zdesperowani

Przewodniczący Związku Zawodowego Kolejarzy PLK w Lublinie Marek Kołodziejczyk powiedział, że pracownicy domagają się podwyżek w wysokości średnio 150 zł miesięcznie, obecnie zarabiają 1 - 1,5 tys. zł na rękę. Od dwóch lat nie było u nas żadnych podwyżek. Nie możemy się zgodzić, żeby fachowcy, tacy jak informatycy, zarabiali tyle, co sprzątaczki w innych zakładach - powiedział Kołodziejczyk.

Dodał, że jeśli zarząd spółki nie spełni stawianych postulatów, to akcje protestacyjne na kolei będą kontynuowane.

Po godz. 11 związkowcy z PKP Polskie Linie Kolejowe zablokowali też ruch pociągów na dworcu PKP Gdańsk Główny oraz Centralną Magistralę Kolejową we Włoszczowie.

W Gdańsku w blokadzie uczestniczyło ok. 200 osób. W tym czasie zgodnie z rozkładem jazdy przez Gdańsk powinno przejechać 7 pociągów, m.in. do Krakowa, Bydgoszczy, Olsztyna i Zielonej Góry. Składy miały około pół godziny opóźnienia. Pociągi SKM kursowały bez zakłóceń.

Tory we Włoszczowie blokowało około 70 osób. Z powodu akcji protestacyjnej okrężną drogą - przez Radomsko - skierowany został pociąg z Warszawy do Pragi.