​Komisja Europejska ogłosiła rozpoczęcie postępowania przeciwko Polsce w sprawie podatku od sprzedaży detalicznej. Bruksela wzywa nasz kraj do natychmiastowego zawieszenia ustawy, obowiązującej od 1 września.

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker /FILIP SINGER /PAP/EPA

Komisja Europejska uważa, że progresywne stawki w oparciu o obroty - czyli im większy sklep tym większy podatek - dają firmom z niskim obrotem przewagę nad konkurentami. Komisji nie podoba się, że najmniejsze sklepy, będące z reguły własnością Polaków, mają kwotę wolną od podatku.

Bruksela podejrzewa, że mniejsze podatki dla mniejszych firm, to pomoc państwa, która zakłóca swobodę konkurencji i jest niedozwolona unijnym prawem. Ten sposób różnicowania podmiotów gospodarczych jest tak samo niezgodny z prawem, jak ten na Węgrzech zakwestionowany w lipcu - powiedział urzędnik w Komisji Europejskiej w rozmowie z dziennikarką RMF FM Katarzyną Szymańską-Borginon.

Sprawą polskiego podatku osobiście zajmują się duńska komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager oraz szef Komisji, Jean-Claude Juncker. 

Dwa scenariusze ministerstwa

Jak dowiedział się dziennikarz RMF FM Krzysztof Berenda, Ministerstwo Finansów rozważa teraz dwa scenariusze. Pierwszy - rząd skasuje ten nowy podatek. Drugi - rząd wprowadzi jedną stawkę podatku handlowego dla wszystkich. To bardziej prawdopodobne, bo oddali zarzuty Komisji Europejskiej.

Ten wariant wywoła jednak protesty małych i średnich polskich sklepów, co już raz miało miejsce. Rząd się tego bardzo boi, dlatego jutro Rada Ministrów ma podjąć ostateczną decyzję i ogłosi ją na konferencji prasowej. Dopóki nic się nie zmieni na gruncie ustawodawczym, na gruncie prawa, to ten podatek będzie obowiązywał - mówi Waldemar Grzegorczyk, rzecznik resortu.

Zawieszenie podatku handlowego oznaczałoby dla budżetu państwa stratę w wysokości 1,5 mld zł rocznie. Teoretycznie nie jest to duży problem, bo to raptem pół procent wydatków planowanych na przyszły rok.

Budżet na 2017 rok jest jednak napięty jak struna. Każda złotówka ma więc znaczenie. Rząd będzie szukał więc tych pieniędzy. Tym bardziej, że w przyszły roku trzeba przecież znaleźć 23 miliardy złotych na program 500 plus i 2-3 miliardy na planowaną na końcówkę roku obniżkę wieku emerytalnego, nie mówiąc już o codziennych kosztach funkcjonowania państwa.

Jeżeli rząd będzie miał z tym problem, to zawsze może próbować zawieszać niektóre inwestycje albo zdecydować się na podwyższenie podatków.

Ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej weszła w życie 1 września. Wprowadza ona dwie stawki podatku od handlu: 0,8 proc. od przychodu między 17 mln zł a 170 mln zł miesięcznie i 1,4 proc. od przychodu powyżej 170 mln zł miesięcznie. Kwota wolna od podatku w skali roku będzie więc wynosić 204 mln zł.

Według założeń rządu w przyszłym roku podatek ten miał przynieść budżetowi 1,6 miliarda złotych wpływów.

(az)