Nie ma mowy, by znieść tak zwany klucz maturalny - nieoficjalnie dowiedziała się reporterka RMF FM Kamila Biedrzycka. Chodzi o schemat oceniania prac maturalnych, na który narzekają i uczniowie i nauczyciele.

Porównanie Zosi z Telimeną w „Panu Tadeuszu" albo sytuacja ludzi starych we wsi Lipce w „Chłopach” Reymonta. To tematy do wyboru na tegorocznej pisemnej maturze z języka polskiego na poziomie podstawowym. Przecieków nie było. Tak przynajmniej podaje Centralna Komisja Egzaminacyjna. czytaj więcej

Słowo „klucz” do klucza maturalnego to standard, lub szerzej - ustandaryzowany sposób oceny prac. Wypracowanie musi mieć minimum 250 słów. Efekt jest taki, że uczeń na egzaminie zamiast myśleć, skupia się na liczeniu wyrazów. Praca musi mieć także co najmniej trzy części - każdą rozpoczynającą się od akapitu. To tyle co o kluczu wiadomo na pewno.

Dopiero za kilka dni, po przeczytaniu dwóch tysięcy prac, Okręgowa i Centralna Komisja Egzaminacyjna uszczegółowią to, co wymyślono tworząc pytania maturalne. Pokazywane jest egzaminatorom w kluczu, które odpowiedzi mogą być uznane za prawidłowe. Ale to tylko wskazówki zaznacza wiceszef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Mirosław Sawicki: Podstawowa zasada jest taka, że egzaminator musi własne myślenie włączyć - dodaje.

Gorzej jeśli myślenie maturzysty przewyższa możliwości myślenia egzaminatora. Klucz godzi głównie w uczniów wybitnych. Dlatego Mirosław Sawicki obiecuje: Mogę zapewnić – odpowiedź niestandardowa nie znaczy, że zła. Standardowo – jak w kluczu – obietnic łamać nie wolno, dlatego na pewno będziemy to sprawdzać.