Ponad 27 tysięcy odbiorców w całym kraju wciąż bez prądu po weekendowych wichurach. To najnowsze dane z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Najwięcej osób nie ma prądu w Pomorskiem ponad 9 tys., Zachodniopomorskiem 7 tys. i na Mazowszu poniżej 2,5 tys. Wczoraj ok. 238 tys. odbiorców w całym kraju pozbawionych było prądu.

Uwaga na silny wiatr. Sypnie śniegiem

Synoptycy nadal ostrzegają przed silnym wiatrem, który może osiągać w porywach nawet do 85 km/h. Najbardziej niebezpiecznie ma być w górach i na północy kraju. W pozostałych regionach ma być nieco spokojniej. Lokalnie, zwłaszcza na południu oraz w centrum kraju, sypnie też śniegiem. czytaj więcej

Na Pomorzu zasilania nie ma ponad 7 tysięcy domów - między innymi w gminie Dziemiany koło Kartuz. Tam straty są najpoważniejsze - wymienić trzeba co najmniej 4 słupy i pory fragment sieci. Mieszkańcy 9 miejscowości czekać mogą na zasilanie nawet do 22. W sąsiedniej gminie Lipusz z kolei do 17.

Energetycy pracują niemal bez przerwy - ale mają problem z dotarciem do niektórych miejsc awarii. Doszło do nich w środku lasu i trudno tam dojechać ciężkim sprzętem.

W Zachodniopomorskiem prądu nie ma około 7 tysięcy odbiorców. Energetycy drugą dobę walczą z awariami w okolicach Białogardu, Koszalina, Szczecinka i Wałcza.

Od piątku ponad 7 tys. interwencji strażaków

Od piątku, w związku z wichurami, strażacy interweniowali ponad 7 tys. razy, w tym tylko w niedzielę blisko 4 tys. - mówi rzecznik PSP st. bryg. Paweł Frątczak. Poszkodowanych zostało 26 osób. w tym trzech strażaków.

Rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej poinformował, że najwięcej pracy strażacy mieli w woj. pomorskim. Interweniowali tam blisko tysiąc razy. Strażacy interweniowali także w innych regionach Polski w tym m.in. w Wielkopolsce ponad 900, czy na Mazowszu ponad 800 razy. Wiele wyjazdów było też na Pomorzu, Kujawach, na Dolnym Śląsku, w woj. warmińsko-mazurskim.

Najtrudniejsza była niedziela - strażacy interweniowali w tym dniu w sumie ponad 3,8 tys. razy.

Akcje strażaków polegały głównie na usuwaniu połamanych drzew, zabezpieczaniu zniszczonych i uszkodzonych reklam oraz dachów. Silny wiatr zerwał dachy z ponad 650 budynków w tym 470 mieszkalnych. W kilku przypadkach strażacy zasilali agregatami prądotwórczymi respiratory, do których podłączeni byli chorzy przebywający w domu. Baterie respiratorów wystarczają bowiem na ich dodatkowe zasilenie przez ok. dwie godziny.

Rzecznik powiedział, że dziś powinno być spokojniej choć podkreślił, że synoptycy nadal zapowiadają silny wiatr: na Pomorzu ma wiać z prędkością do 80 km/h, a na pozostałym obszarze kraju do 60 km/h. Jesteśmy w pełni przygotowani, system działa, nie brakuje nam sprzętu i ludzi - zapewnił Frątczak.

(mpw)