Prawdopodobnie w poniedziałek 10-letnia Karina, która przez niemal tydzień sama błąkała się po lesie, rozpocznie terapię w komorze hiperbarycznej. Dziewczynka przebywa na oddziale chirurgii dziecięcej szpitala PCK w Gdyni. Na leczenie tlenem będzie dowożona do Centrum Medycyny Hiperbarycznej oddalonego o kilkaset metrów.

Karina ma odmrożone stopy, grozi jej amputacja. Według specjalistów terapia w komorze hiperbarycznej może ją przed tym uchronić.

Jarosław Wojtiuk: Podejmiemy próbę leczenia Kariny tlenem

To nie jest jednak takie proste, jakby mogło się wydawać - zaznacza ordynator szpitala PCK w Gdyni Jarosław Wojtiuk . Przyjeżdżamy, komora czeka, wkładamy dziecko… Zastanawialiśmy się z doktorem Kotem, czy dziewczynka w ogóle się kwalifikuje na terapię hiperbaryczną ze względu na padaczkę i autyzm. Ale podejmiemy taką próbę. Tylko nie na hura. To wszystko musi być starannie przygotowane. To bardzo złożony proces.

Zanim dziewczynka rozpocznie sesje w komorze, lekarze muszą przeprowadzić badania ogólnego stanu zdrowia; ocenić np. wydolność płuc. Potem medycy obejrzą poranione stopy. Musimy ocenić stan miejscowy - jak wygląda. Jeśli będzie dość duża sucha martwica, wtedy trzeba będzie podjąć próbę usunięcia tych elementów, aby dać szansę, by tlen hiperbaryczny zadziałał - tłumaczy Wojtiuk.

Jarosław Wojtiuk: Leczenie dziewczynki będzie trudne

Musimy też przygotować dziecko - zaznacza. Leczenie Kariny - jak podkreśla w rozmowie z reporterem RMF FM Wojciechem Jankowskim - będzie bardzo trudne. Dziewczynka ma padaczkę i autyzm. W kontakcie z lekarzami musi jej pomagać osoba bliska.

Jednocześnie ordynator Wojtiuk podkreśla, że leczenie w komorze to jedynie terapia wspomagająca leczenie chirurgiczne. Nie cofnie dokonanych zmian. Z pewnością jednak pomoże szybciej znaleźć te miejsca, które nie podejmą już swojej funkcji. Wtedy nam łatwiej jest wkroczyć z demarkację chirurgiczną - tłumaczy Wojtiuk.

Komora hiperbaryczna została zarezerwowana na poniedziałek między godziną 12 a 14.

Chora na epilepsję dziewczynka poszła na grzyby i zaginęła. 6 dni i nocy spędziła prawdopodobnie błąkając się po lesie. Odnalazła się w poniedziałek - zagłodzona, odwodniona i skrajnie wyziębiona.