Komisja weryfikacyjna zawiadomi prokuraturę o możliwości wyrządzania przez Hannę Gronkiewicz-Waltz szkody w majątku miasta, skoro umyślnie nie stawia się ona na komisję, a grzywny mają obciążać mieszkańców stolicy. Zapowiedział to Sebastian Kaleta, członek komisji weryfikacyjnej. Dodał, że z wyroku WSA wynika, że Gronkiewicz-Waltz musi się stawić przed komisją.

Członek komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji Sebastian Kaleta (L) i dyrektor Departamentu Prawa Administracyjnego Ministerstwa Sprawiedliwości dr hab. Kamil Zaradkiewicz (P /Jakub Kamiński /PAP

Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił pierwszą z grzywien 3 tys. zł, nałożonych na Hannę Gronkiewicz-Waltz przez komisję weryfikacyjną za nieusprawiedliwione niestawiennictwo. WSA uznał, że prezydent Gronkiewicz-Waltz jako organ uprawniony do reprezentacji m.st. Warszawy mogła zostać wezwana do stawienia się na rozprawę osobiście, ale nie wynika z tego podstawa do nałożenia grzywny. Wyrok WSA jest nieprawomocny. Stronie niezadowolonej z rozstrzygnięcia, przysługuje skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Kaleta powiedział dziennikarzom, że "za umyślne działania Hanny Gronkiewicz-Waltz WSA chce, aby komisja, można powiedzieć, karała mieszkańców, a nie Hannę Gronkiewicz-Waltz". To jest ta część rozstrzygnięcia, z którą się nie zgadzamy - dodał. Dlatego też zdecydowaliśmy się (...) na złożenie zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Hannę Gronkiewicz-Waltz z art. 231 Kodeksu karnego, tj. niedopełnienie obowiązków na szkodę interesu publicznego - zapowiedział Kaleta.

Jeśli komisja będzie zmuszona ukarać m. st. Warszawę, czyli wszystkich mieszkańców Warszawy za - podkreślam: umyślne działania Hanny Gronkiewicz-Waltz (...) - to prokuratura będzie musiała ocenić, czy te szkody, które Hanna Gronkiewicz-Waltz wyrządza w majątku publicznym poprzez swoje niestawiennictwo przed komisję weryfikacyjną, są przestępstwem - podkreślił.


Kaleta przypomniał ponadto, że prezydent stolicy została wezwana w charakterze świadka na rozprawę ws. nieruchomości przy Noakowskiego 16 (do tej nieruchomości część praw uzyskała rodzina Gronkiewicz-Waltz - PAP).

Jeśli sąd administracyjny powiedział, że (Hanna Gronkiewicz-Waltz) musi stawić się jako organ, to tym bardziej musi stawić się jako świadek - oświadczył. Jego zdaniem środowy wyrok WSA to "kolejne potwierdzenie słuszności działań komisji weryfikacyjnej", a Gronkiewicz-Waltz "nie działa w obronie mieszkańców Warszawy i majątku publicznego".

Z kolei dyrektor Departamentu Prawa Administracyjnego Ministerstwa Sprawiedliwości Kamil Zaradkiewicz ocenił, że wraz z wyrokiem WSA "upadł argument o rzekomej niekonstytucyjności komisji weryfikacyjnej". Gdyby Wojewódzki Sąd Administracyjny miał do czynienia z organem nielegalnym, to w ogóle nie rozpatrywałby zarzutów merytorycznych miasta - powiedział. 
(mn)