"PiS złoży wniosek o referendum ws. obowiązku szkolnego sześciolatków. Wniosek będzie zawierał pytanie tylko o tę jedną sprawę" - poinformował prezes PiS Jarosław Kaczyński. Wcześniej Sejm odrzucił w głosowaniu wniosek o przeprowadzenie referendum edukacyjnego, w którym 6-latków dotyczyłoby jedno z pięciu proponowanych pytań.

Nie będzie referendum edukacyjnego, które miałoby rozstrzygnąć m.in. kwestię posłania 6-latków do szkół. Taką decyzję podjęli właśnie posłowie, którzy głosowali nad obywatelskim wnioskiem o przeprowadzenie referendum. Zabrakło sześciu głosów. czytaj więcej

Ponieważ niektórzy z posłów twierdzili, że poparliby wniosek, który odnosiłby się tylko do sprawy sześciolatków, natomiast z ich punktu kontrowersyjne są inne pytania, PiS zgłosi w bardzo krótkim czasie, w innym trybie - przez parlament, wniosek o referendum w tej sprawie. Wrócimy do sprawy referendum. Tam będzie tylko jedno pytanie: "Czy chcesz, żeby sześcioletnie dzieci szły do szkoły, czy nie?" - zapowiedział Jarosław Kaczyński.

Jak mówił, dzisiejsze głosowanie ws. referendum to "kolejne wydarzenie, które pokazuje, że w Polsce demokracja traktowana jest w sposób bardzo szczególny". Te mechanizmy demokracji, które nie odpowiadają władzy, a mają charakter konstytucyjny - bo przecież referendum to instytucja konstytucyjna - są po prostu odrzucane, nie stosuje się ich. To nie pierwszy przypadek, można mówić o pewnej praktyce - zaznaczył.

Ocenił też, że trudno wyobrazić sobie "tematy bardziej nadające się do referendum" niż te, które zostały zawarte w odrzuconym wniosku. Nawet w tego rodzaju kwestii mieliśmy do czynienia ze sprzeciwem ze strony władzy. To jest bardzo charakterystyczne. To jest poważny przyczynek do tego wszystkiego, co razem wziąwszy pozwala sformułować tezę o poważnym kryzysie demokracji w naszym kraju - powiedział Kaczyński.

"Wobec zwolenników referendum użyto siły"

Prezes PiS powiedział też dziennikarzom, że "zastosowano siłę" wobec osób wspierających inicjatorów referendum. Chodziło o transparent z napisem: "Dzieci nie mają prawa głosu", jaki trzymał Tomasz Elbanowski. Te osoby wywiesiły transparent, to się na sali sejmowej niejeden raz zdarzało. Użyto siły. Nie ma wątpliwości, że musiała to być decyzja marszałek Sejmu. Wydaje się, że musiało to być zaakceptowane także przez premiera. To jest sytuacja skandaliczna. Wobec kobiet, bez żadnego uzasadnienia, użyto siły - mówił.

Kidawa-Błońska: PiS chce skorzystać na politycznym zamęcie

Zapowiedź złożenia przez PiS wniosku o referendum wyłącznie ws. 6-latków skomentowała wiceszefowa klubu PO Małgorzata Kidawa-Błońska. To nie jest myślenie o dzieciach, to nie jest myślenie o rodzicach, nauczycielach czy jakości kształcenia, tylko o korzyściach z zamętu politycznego. Nic więcej. PiS nie może znieść tego, że coś może w naszym kraju iść normalnie. Reforma edukacji trwa od wielu lat, krok po kroku. Ciągła chęć zatrzymania, zakłócania tego rytmu jest po prostu szkodliwa - powiedziała.

Milion podpisów idzie do kosza

Do przeforsowania w Sejmie wniosku o przeprowadzenie referendum edukacyjnego zabrakło zaledwie sześciu głosów. W głosowaniu wzięło udział 454 posłów, więc większość bezwzględna - konieczna do przyjęcia wniosku - wynosiła 228. Za wnioskiem opowiedziało się 222 posłów, przeciw było 232.

Inicjatorem referendum było Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców. Pod wnioskiem o przeprowadzenie głosowania zebrano prawie milion podpisów. Według propozycji, w referendum zadanych byłoby pięć pytań:

1. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków?

2. Czy jesteś za zniesieniem obowiązku przedszkolnego pięciolatków?

3. Czy jesteś za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu historii oraz innych przedmiotów?

4. Czy jesteś za stopniowym powrotem do systemu: 8 lat szkoły podstawowej plus 4 lata szkoły średniej?

5. Czy jesteś za ustawowym powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych szkół i przedszkoli?

Jakie byłyby Twoje odpowiedzi? ZAGŁOSUJ!