Prokuratura Okręgowa w Lublinie wszczęła śledztwo w sprawie nieprawidłowości w Porcie Lotniczym Lublin, jakie wykazała kontrola CBA. Według ustaleń Biura na skutek działań prezesa lotnisko straciło 800 tys. euro. Zarząd Portu odpiera zarzuty.

Port Lotniczy Lublin został oddany do użytku w grudniu 2012 roku / Wojciech Pacewicz /PAP

Sprawa dotyczy umowy zawartej w marcu 2014 r. przez Port Lotniczy Lublin SA z przewoźnikiem z Rumunii.

Śledztwo prowadzone jest w sprawie nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązku w realizacji umowy, w wyniku czego doszło do wyrządzenia szkody w majątku spółki.

Biuro informowało w komunikacie prasowym, że "nieuregulowanie w terminie przez PLL SA niewielkich należności wynikających z rozliczeń (ok. 4000 euro) skutkowało zatrzymaniem przez rumuńską spółkę i nieoddaniem lotnisku aż 100 razy większej kwoty wpłaconej przez port lotniczy na poczet kompensat rozliczeń, czyli kaucji w wysokości 400 tys. euro. "Taką zawarto umowę i znalazły się w niej zapisy umożliwiające takie właśnie działanie rumuńskiego przedsiębiorstwa" – podało CBA.

Według CBA Port Lotniczy Lublin sfinansował też działania promocyjne na rzecz podmiotów trzecich płacąc za to 400 tys. euro. Spółka – jak ustalili agenci CBA – wpłaciła te pieniądze z własnego budżetu na konto rumuńskiej firmy i w ten sposób sfinansowała zawartą umowę promocyjną. "Pieniądze na promocję powinny pochodzić całkowicie i wyłącznie od prywatnych partnerów handlowych Portu Lotniczego Lublin SA oraz sponsorów, takich jak centra SPA, touroperatorzy, itp. - promocja i reklama miała dotyczyć właśnie ich" – podało CBA.

Władze lotniska odpierają zarzuty. "Zarząd Portu Lotniczego Lublin nie podziela przedstawionego stanu rzeczy i wniosków z niego wyciągniętych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne" – napisano w oświadczeniu podpisanym przez prezesa spółki Krzysztofa Wójtowicza.

Zarząd spółki potwierdza fakt złożenia wypowiedzenia umowy przez rumuńskiego przewoźnika, której elementem było ustanowienie kaucji na poziomie 400 tys. euro, ale jednocześnie informuje, że od momentu zamknięcia połączenia lotniczego przez rumuńskiego przewoźnika Port znajduje się z tą firmą w sporze prawnym.

"Sprawa nie została jeszcze zakończona i w chwili obecnej podlega rozpoznaniu przez organy sądowe na terenie Rumunii. Spółkę reprezentuje międzynarodowa kancelaria prawna. Bezzasadne zatrzymanie przez przewoźnika kaucji nie stanowi podstawy do uznania, iż Spółka poniosła szkodę" – napisano w oświadczeniu.

Natomiast w sprawie umowy promocyjnej – według zarządu portu - sformułowane zarzuty dotyczące finansowania umowy promocyjnej wynikają z "niesłusznej interpretacji przez CBA zapisów umowy zawartej z przewoźnikiem".

"Nieprawdziwe jest twierdzenie, że spółka powinna dokonać płatności za wykonanie usługi w ramach umowy promocyjnej środkami pochodzącymi bezpośrednio od podmiotów trzecich. W umowie, na którą powołuje się CBA, zapis o źródłach finansowania kontraktu wymienia możliwe źródła w tym: przychody od prywatnych partnerów handlowych portu oraz sponsorów. Zapis umowny miał na celu wyłączenie publicznych źródeł finansowania" – napisano w oświadczeniu.

Ponadto Zarząd Portu poinformował, że umowa promocyjna "miała charakter umowy wzajemnej, została wykonana przez obie strony kontraktu i rozliczona właśnie z przychodów osiąganych z działalności pozalotniczej". "Spółka osiąga bowiem przychody z działalności komercyjnej (min.: przychody od najemców lokali i powierzchni reklamowych, usług na rzecz użytkowników lotniska, parkingów) i skorzystała z prawa do sfinansowania działań promocyjnych z tego właśnie źródła. Samo stosowanie umowy promocyjnej pomiędzy portem a przewoźnikiem jest standardem w branży" – głosi oświadczenie zarządu portu.

Port Lotniczy Lublin, oddany do użytku w grudniu 2012 r., powstał w podlubelskim Świdniku. 

(mpw)