Zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu usłyszał Ukrainiec, który w sylwestrową noc śmiertelnie potrącił w Jeleniej Górze dwie nastolatki. Dziewczyny wyszły w domu, by obejrzeć o północy pokaz fajerwerków. Jak dowiedział się reporter RMF FM Bartłomiej Paulus, w czasie policyjnego przesłuchania 27-latek nie przyznał się do winy - twierdził, że nie pamięta wypadku. Grozi mu do 12 lat więzienia.

Miejsce wypadku w Jeleniej Górze /Aleksander Koźmiński /PAP

Do tragicznego wypadku doszło w noc sylwestrową, tuż przed północą, na ul. Sobieskiego. Przebieg wypadku - jak donosi nasz reporter - śledczy odtworzyli na podstawie zeznań świadków.

14- i 16-latka wyszły z domu, by obejrzeć noworoczny pokaz fajerwerków. Według ustaleń policji, Ukrainiec zjechał z drogi i uderzył w idące chodnikiem dziewczyny. Obie zginęły na miejscu. Terenowe auto, którym 27-latek jechał z 23-letnią pasażerką, przebiło jeszcze barierki i wpadło do rzeki.

Policja podała, że kierowca miał blisko dwa promile alkoholu w organizmie. On i jego pasażerka trafili do szpitala.

W poniedziałek prezydent Jeleniej Góry Marcin Zawiła ogłosił w mieście trzydniową żałobę.


(e)