Prokuratura w Koszalinie wyjaśni przyczyny śmierci jednego z bliźniąt, które zmarło na porodówce tamtejszego szpitala wojewódzkiego. Matka dziecka zarzuca lekarzom, że źle prowadzili diagnostykę i zbyt późno zdecydowali się na cesarkę. Gdy przeprowadzili zabieg, jeden z płodów był już martwy.

zdjęcie ilustracyjne /Aneta Łuczkowska /RMF FM

Prokuratura Rejonowa z Koszalina podjęła decyzję o wszczęciu śledztwa w sprawie narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia ciężarnej kobiety oraz nieumyślnego spowodowania śmierci jednego z bliźniąt. Śledczy sprawdzą, czy nie doszło do błędu podczas diagnostyki. Prokurator zlecił przeprowadzenie sekcji zwłok dziecka, kazał też zabezpieczyć dokumentację szpitalną.

Według relacji rodziny, gdy u ciężarnej kobiety zaczęły się bóle porodowe, nie została zbadana przez lekarza. Dostała jedynie zastrzyk na podtrzymanie ciąży. Podczas przeprowadzonego następnego dnia badania USG okazało się, że jedno z dzieci nie wykazuje oznak życia. Dopiero wtedy przeprowadzono cesarkę. Drugie z bliźniąt udało się uratować.

(adap)