Zgodnie z przewidywaniami, Sejm odrzucił wniosek PiS o wotum nieufności dla ministra finansów. Za odwołaniem Jacka Rostowskiego oprócz Prawa i Sprawiedliwości opowiedział się też klub Lewicy, przeciwne były koalicyjne PO i PSL.

Jacek Rostowski, mimo że głosowanie zaplanowano na trzynastego w piątek, o jego wynik nie bał się ani trochę. Był spokojny i jak zapewniał rano rzecznik resortu Jakub Lutyk, minister żadnych uroków nie odpędzał. Pewni, że Rostowski nie zostanie odwołany byli także posłowie, i to zarówno ci z opozycji, jak i z koalicji:

I choć wynik głosowania łatwy był do przewidzenia, emocji w Sejmie nie brakowało; debata przerodziła się bowiem w kłótnię.

Pierwsze skrzypce grali Jarosław KaczyńskiDonald Tusk. Były premier podkreślał, że to Rostowski odpowiada za drożyznę w kraju i nic nie robi w sprawie podwyżek pensji. Nikt nie będzie pracował za tysiąc złotych – przekonywał prezes PiS. Twierdząc jednocześnie, że PO zaniechała reformy finansów publicznych.

To zdenerwowało obecnego szefa rządu. Słowa pana posła Kaczyńskiego wymagają sprostowania. Hipokryzja musi mieć swoje granice – zwrócił się szef rządu do prezesa PiS z sejmowej mównicy. Tusk przypomniał, że to Rostowski, przejmując budżet PiS-u, znalazł 3 miliardy złotych na podwyżki dla nauczycieli.

Chcemy nadal podwyższać pensje, ale w tym celu musimy utrzymać poziom dochodów – mówił premier, tym samym uzasadniając, dlaczego minister finansów, jest przeciwny obniżaniu akcyzy. Posłuchaj relacji reporterki RMF FM Agnieszki Milczarz:

Wniosek o odwołanie Rostowskiego złożyło Prawo i Sprawiedliwość. Posłowie argumentowali, że minister powinien stracić stanowisko, bo nie obniżył akcyzy na paliwa. Według PiS, działania Rostowskiego, a "raczej ich brak", zagrażają finansom publicznym.