Decyzja Brytyjczyków o Brexicie, wygrana Donalda Trumpa w USA czy dominacja Prawa i Sprawiedliwości po wyborach parlamentarnych w Polsce – najważniejsze polityczne i społeczne wydarzenia ostatnich lat były zaskoczeniem dla wielu, ale dało się je przewidzieć. Jak pokazują najnowsze badania - internetowe tabloidy o wiele lepiej mierzyły i odzwierciedlały nastroje społeczne niż światowe agencje badające opinię publiczną. Z autorką takiego badania rozmawiał nasz dziennikarz Karol Pawłowicki.

Jak pokazują najnowsze badania - internetowe tabloidy o wiele lepiej mierzyły i odzwierciedlały nastroje społeczne niż światowe agencje badające opinię publiczną. /RMF FM /RMF FM

Karol Pawłowicki, RMF FM: Kto wygra najbliższe wybory samorządowe w Polsce?

Helena Chmielewska-Szlajfer, Akademia Leona Koźmińskiego: Zobaczymy. To pokażą sondaże, ale i komentarze internautów. Jak na razie można zobaczyć, że są one dość entuzjastyczne wobec obecnej władzy. Wbrew temu, co może się ludziom wydawać, kiedy czytają główne media opiniotwórcze. Lokalne wybory rządzą się też innymi prawami niż wybory ogólnokrajowe, ponieważ tam głosujemy bardziej na ludzi, którzy robią konkretne rzeczy w naszych konkretnych miejscach zamieszkania. W związku z tym też ta logika wyborcza wygląda nieco inaczej.

Mam przed sobą tabloidy - nie elektroniczne co prawda, ale przecież gazety też mają swoje wydania internetowe. Przejrzałem tytuły i czytam: "Koniec z nagrodami!", "Pawłowicz szkodzi niepełnosprawnym", "Pijany senator uniknie kary", "Ceny paliw jeszcze wyższe". To nie brzmi entuzjastycznie.

To nie brzmi jak entuzjazm, za to brzmi jak bardzo porządna tabloidowa robota. To znaczy: porządny skandal. W ten sposób tego typu media działają od dekad. Natomiast ciekawe jest również to, co piszą anonimowi internauci, którzy piszą komentarze. Tam można zobaczyć dwie różne rzeczy. Można z jednej strony zobaczyć absolutną zgodę - oburzenie, które współgra z treścią tego typu newsów, a z drugiej strony - bardzo silną obronę PiS-u. I oczywiście należy wziąć pod uwagę to, że częściowo jest to jakiś "zasys trolli" i ludzi, którzy są opłacani, żeby pisać komentarze w jedną albo w drugą stronę. Natomiast po treściach tych komentarzy można zobaczyć, że na pewno część z nich jest wiarygodna. Piszą to ludzie dlatego, że tak im serce podpowiada w chwilę po przeczytaniu newsów. Chwilowo wygląda to rzeczywiście mniej więcej tak, jak w sondażach. 

Polak, a w zasadzie Europejczyk, ma coraz mniej czasu. 

Zwłaszcza Polak, patrząc na to, ile Polacy pracują w porównaniu z innymi krajami w Europie.

No właśnie, czyli często czyta nagłówki, czasami w ogóle nie ma czasu zerknąć do środka artykułu. To rzeczywiście ma wpływ na decyzje wyborcze?

Ma wpływ, dlatego że wiemy to, co widzimy. W związku z tym jeżeli widzimy tylko nagłówki, to one nam ustawiają jakąś interpretację rzeczywistości. Tabloidy, które badam, które są najpopularniejszym tabloidami w Polsce, USA i Wielkiej Brytanii, nie startowały z newsami politycznymi. Wraz z upływem czasu okazywało się, że te informacje polityczne po prostu się klikają. W związku z tym jest to dostosowanie się do użytkowników komentujących, że nie chcą newsów politycznych, tylko takich o sławach i show-biznesie. Z drugiej strony bardzo często tam wchodzą i aktywnie komentują. 

Politycy narzekają, a może stwierdzają fakt, że naczelny tabloidu to może być "drugi premier".

Nie wiem, czy aż tak, ale są sytuacje jak w serialu "Black Mirror" - jeden z odcinków jest właśnie o tym, jak postać rysunkowa, która prowadzi talk show, zostaje premierem Wielkiej Brytanii. Ten serial posłużył "New Yorkerowi" do analizy wygranej Donalda Trumpa w wyborach w USA. Postać z telewizora, ze świata w gruncie rzeczy show-biznesu, może wygrać. Nie wiem, czy to redaktor jest najważniejszy, czy bardziej postać, która "daje twarz" redakcji.

(ak)