Pomorze, Małopolska i Mazowsze - to tam stwierdzono w ubiegłym tygodniu najwięcej zachorowań na grypę i podejrzeń grypy. W sumie w całym kraju Państwowy Zakład Higieny doliczył się prawie 80 tysięcy takich przypadków. Najczęściej chorują dzieci do 4. roku życia.

Zdecydowanie najgorzej jest w Pomorskiem, gdzie w ubiegłym tygodniu na grypę zachorowały lub są o to podejrzewane prawie 22 tysiące osób. To tyle, ile łącznie w Małopolsce i na Mazowszu. Jednak w tych dwóch regionach tzw. zapadalność na grypę na szczęście spada. Powyżej 10 tysięcy zachorowań i podejrzeń grypy stwierdzono też w Wielkopolsce. W całym kraju do szpitali trafiło już 338 osób - prawie połowa z nich w Pomorskiem.

Posłuchaj, jak dostało się Tomaszowi Skoremu za brak czapki

W najlepszej sytuacji, jeśli chodzi o grypę, są mieszkańcy województwa lubuskiego. Tam doliczono się w ubiegłym tygodniu niespełna 400 przypadków zachorowań i podejrzeń zachorowań. Nieźle jest również na Podkarpaciu (ponad tysiąc przypadków), Opolszczyźnie oraz Warmii i Mazurach (w każdym z tych regionów ponad 1200 przypadków).

Z danych Państwowego Zakładu Higieny wynika również, że najwięcej zachorowań i podejrzeń zachorowań - ponad 38 tysięcy - stwierdzono w ubiegłym tygodniu w grupie wiekowej 15-64 lata.

Największa zapadalność na grypę dotyczy jednak dzieci do 4. roku życia. Dziennie na 100 tysięcy maluchów w takim wieku na grypę zapadało w ubiegłym tygodniu 94 dzieci. Ten wskaźnik wysoki jest również w grupie wiekowej 5-14 lat - wynosi 50,39. Z kolei najniższy (12,37) jest wśród osób po 65. roku życia.

Zobacz pełny meldunek epidemiologiczny Państwowego Zakładu Higieny.

Prof. Brydak: Nie ma mowy o epidemii

Prof. Lidia Brydak z Krajowego Ośrodka ds. Grypy podkreśla jednak w rozmowie z reporterem RMF FM Tomaszem Skorym, że w żadnym wypadku nie można mówić o epidemii grypy. A to dlatego, że od września w całym kraju potwierdzono wystąpienie tej choroby tylko u 55 osób. Natomiast dane z meldunków epidemiologicznych bardzo rzadko potwierdzają się po przeprowadzeniu badań wirusologicznych. Są to podejrzenia zachorowań na grypę i wirusy grypopodobne. Ale bardzo często społeczeństwo i pracownicy ochrony zdrowia mylą objawy grypy z objawami przeziębienia - mówi prof. Brydak.

Grypa - jak podkreśla - to około 40 stopni gorączki, rozbicie i często światłowstręt. Prawdziwa przytrafia się na szczęście rzadko.

W podobnym tonie wypowiada się jeden z lekarzy z przychodni przy ulicy Aksamitnej w Gdańsku. Zwiększyła się liczba pacjentów z infekcjami górnych dróg oddechowych. W weekendy mamy do 130 pacjentów na jednego lekarza. Skarżą się na gorączkę, kaszel i bóle mięśni. Wzrosła ilość infekcji, które rozpoznajemy nie jako grypę, ale jako infekcje wirusowe. Momentami mamy problem z obsługą pacjentów, którzy są zainfekowani. Główne objawy to bardzo wysoka gorączka i bóle mięśni. Jednakże bez względu na to, czy jest to grypa, czy nie, postępowanie jest mniej więcej podobne. Jeżeli chodzi o wirusowe infekcje to przede wszystkim trzeba zostać w domu. Bądźmy też oszczędni w kontaktach między sobą i myjmy ręce. Nie ma innego sposobu na to, że wirus zniknie - tłumaczy internista. 

Szczególną uwagę trzeba zwrócić na dzieci

Lekarze ostrzegają: najbardziej podatne na zarażenia są m.in. dzieci. Dlatego maluchom warto profilaktycznie podawać witaminę C. Rocznemu niemowlakowi wystarczy zaledwie 10 kropli. Kilkuletniemu dziecku możemy podać witaminę C trzy razy dziennie po jednej tabletce. Lekarze podkreślają również, że warto pamiętać o starych, sprawdzonych metodach. Podaję dziecku tran. Moje dziecko pije mleko z czosnkiem i miodem. Herbata z miodem i cytryną jest najlepsza - usłyszał reporter RMF FM Michał Fit od mieszkanek Szczecina. Wychodząc na zewnątrz wato pamiętać, żeby dziecka ani nie przegrzać ani nie zaziębić. A kiedy już zauważymy jakieś niepokojące objawmy od razu zgłośmy się do lekarza.