I Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf uważa, że obóz rządzący stosuje wobec sądownictwa metody rewolucyjne, których nie można mylić z reformami, gdyż są one nieszczące. Za ewolucyjnymi zamianami ws. sądów opowiada się RPO Adam Bodnar.

Małgorzata Gersdorf /Rafał Guz /PAP

Oboje brali udział w poniedziałkowej konferencji pn. "Wymiar sprawiedliwości. Ewolucja czy rewolucja?", zorganizowanej przez RPO i Stowarzyszenie Sędziów Themis na wydziale prawa Uniwersytetu Warszawskiego.

Gersdorf, która objęła konferencję patronatem, podkreśliła, że lipcowe zgromadzenia w obronie sądów świadczą o tym, że "jesteśmy w przełomowym momencie, a stopień polaryzacji nastrojów otwiera pole do różnych, niekoniecznie pozytywnych, scenariuszy rozwoju sytuacji". Nie ma lepszego miejsca na debatę naukową, nie polityczną, niż aula wydziału prawa UW - zauważyła.

Według Gersdorf, obecna sytuacja jest "niewątpliwie rewolucyjna", a "rewolucji nie można mylić z reformami", gdyż chodzi w niej o niszczenie instytucji. Żaden rewolucjonista nie szanuje zastanego porządku prawnego, bo jest on częścią pogardzanego przezeń systemu; nie liczą się dlań ustawy - oświadczyła I Prezes SN. Jej zdaniem, gdyby to, co się od 2 lat dzieje, nie miało charakteru rewolucji, Sejm nie uchwaliłby kilku ustaw o TK; premier nie decydowałaby, który wyrok TK nadaje się do druku w dzienniku ustaw; pojedynczy przypadek kradzieży przez sędziego nie uzasadniałby pozbawienia czci ogółu sędziów, a minister sprawiedliwości nie pisałby ustaw dla siebie.

I prezes SN przyznała, że można mieć zastrzeżenia do stylu zarządzania i biegu spraw w sądach, ale za "głęboko krzywdzący" uznała wizerunek, że polscy sędziowie są leniwi, mają złą wolę i dbają tylko o swój interes. Wskazała, że obciążenie ich pracą jest "ponad miarę". To głównie młodzi ludzie; nie można mówić że flirtowali z PRL - dodała.

Ważne nowelizacje "wypycha się" pod szyldem poselskim, choć wiadomo, kto je przygotowuje - mówiła Gersdorf. Dodała, że "zamiast rzetelnej debaty słyszymy haniebne wystąpienia, że sędziowie nie oczyścili się i chronią stalinowskich oprawców". Pytała, co "poza spaloną ziemią" chcą pozostawić rządzący.

Na koniec Gersdorf oceniła, że powinno się pamiętać o losach przywódców rewolucji francuskiej. To dla rządzących powinno być przestrogą - podkreśliła.

"Potrzebne poszanowanie dla zasad konstytucji"

RPO Adam Bodnar podkreślił, że "bez niezawisłych sędziów nie możemy mówić, że prawa i wolności obywateli będą chronione". Decyzję o wecie Andrzeja Dudy wobec dwóch ustaw o sądownictwie uznał za słuszną. Jak dodał, nie byłoby teju decyzji, gdyby nie "wielki protest obywatelski". Wyraził nadzieję, że prezydenckie projekty będą odzwierciedlać zasady konstytucji. Liczę że prezydent nie tylko przedstawi projekty, ale podejmie potem głębszą dyskusję ze wszystkimi zainteresowanymi środowiskami - oświadczył.

Bodnar ocenił, że lipcowe manifestacje były swoistym społecznym "kredytem zaufania" dla sędziów, którzy - jego zdaniem - muszą zacząć go spłacać. Niech każdy z nich odpowie w swym sumieniu, jak może poprawić swoją pracę - dodał. Według Bodnara, wielu z uczestników tych manifestacji brało w nich udział nie dlatego, że pozytywnie ocenia wymiar sprawiedliwości, ale dlatego, że popiera zasady niezależności i niezawisłości.

Zdaniem RPO, reforma sądownictwa jest potrzebna, ale jest ona pracochłonna oraz wymagająca skupienia i rozmowy ze społeczeństwem. Potrzebne jest też poszanowanie dla zasad konstytucji - zaznaczył. Podkreślił rolę organizacji pozarządowych w debacie nad zmianami. Jeśli tak się stanie, nie będziemy mieli do czynienia z rewolucją, ale z ewolucją - zakończył Bodnar.

Historyk prof. Andrzej Friszke podał, że w 1980 roku do NSZZ "Solidarność" zapisało się tysiąc sędziów. Przedstawili wtedy koncepcję reformy sądów PRL - tak by stały się one niezawisłe - która utknęła w martwym punkcie wobec oporu aparatu partyjnego. Podkreślił, że postulaty te powtórzono w 1989 roku podczas "okrągłego stołu"; w pracach jego zespołu ds. prawa uczestniczył m.in. Jarosław Kaczyński. Była wtedy zgoda na odejście od zasady jednolitości władzy państwowej na rzecz trójpodziału władz, a sędzia ma być nieusuwalny - zaznaczył Friszke.

Historyk prof. Karol Modzelewski (który wiele lat spędził w więzieniach PRL jako więzień polityczny) powiedział, że "jedyną szansą powstrzymania likwidacji niezależnego sądownictwa w Polsce jest opór społeczny, który stał się dla prezydenta Dudy jednym z czynników jego decyzji o wecie". Jego zdaniem dziś w Polsce trwa budowa "państwa policyjnego", do czego nie wolno dopuścić.

Według mec. Mikołaja Pietrzaka, w Polsce trwa rewolucja w celu ograniczenia niezależności sądownictwa, co pogorszy gwarancje ochrony prawnej obywateli. Jak zauważył, wypadek z udziałem kolumny rządowej w Oświęcimiu pokazuje, że obywatel bez adwokata jest bezradny. Adwokat, który nie "oberwie" na konferencji prokuratora generalnego, nieprawidłowo wykonuje swoją pracę; adwokat kierowcy Seicento świetnie wykonuje swoją pracę - dodał.

(az)