Istotą urzędu, który nadal jeszcze sprawuję, jest to, aby na czyjeś bezprawie i samowolę nie odpowiadać tym samym. Nie mogłam zatem postąpić wbrew wiążącemu mnie przepisowi ustawy - oświadczyła I prezes SN Małgorzata Gersdorf w oświadczeniu dot. zwołania posiedzenia KRS w nowym składzie. Dziś odbędzie się posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa - pierwsze po wyborze przez Sejm nowych sędziów-członków Rady i po rezygnacji prezes Gersdorf z funkcji przewodniczącej Rady. Posiedzenie ma być poświęcone przede wszystkim wyborowi nowego przewodniczącego KRS.

Małgorzata Gersdorf / Jakub Kamiński /PAP

"Pragnę ponownie podkreślić, że nie mam wątpliwości co do braku podstaw zarówno do skrócenia kadencji części członków KRS głosami rządzącej większości, jak i do wyboru przez Sejm nowych osób na te same miejsca. Te ostatnie nie mają w mojej ocenie konstytucyjnego mandatu do piastowania funkcji członków Rady" - podkreśliła Gersdorf w oświadczeniu. Jak zaznaczyła "nawet jednak gdyby obecnie w Polsce istniała obiektywna możliwość przedstawienia wniosku o zbadanie konstytucyjności tych rozwiązań, i tak nie rzutowałaby ona na wymaganie wykonania przeze mnie obowiązku wynikającego z ustawy o KRS".

"Historia zna przypadki tak zwanego cywilnego nieposłuszeństwa w odniesieniu do jednostek - obywateli, którzy nie respektując ustawowego bezprawia, swoim działaniem lub zaniechaniem okazują niezgodę na łamanie praworządności. W tym wypadku jednak chodzi o czynność konstytucyjnego organu państwowego, a nie jednostki" - oświadczyła Gersdorf. I prezes SN przypomniała, iż jedną z jej kompetencji było i nadal pozostaje zwołanie pierwszego posiedzenia Rady po zwolnieniu stanowiska przewodniczącego. "Istotą urzędu, który nadal jeszcze sprawuję, jest to, aby na czyjeś bezprawie i samowolę nie odpowiadać tym samym. Nie mogłam zatem postąpić wbrew wiążącemu mnie przepisowi ustawy" - wskazała.


Gersdorf powtórzyła, że na mocy nowelizacji ustawy o KRS doszło do sprzecznego z konstytucją skrócenia trwającej cztery lata kadencji członków Rady będących sędziami. "Zarówno ten fakt, jak i wątpliwy prawnie wybór przez Sejm na te same miejsca nowych osób w procedurze, która nie gwarantowała ani przejrzystości postępowania organów państwa, ani minimum jakiejkolwiek niezależności Rady od czynnika politycznego, trzeba uznać za rażące i oczywiste naruszenie porządku prawnego Rzeczypospolitej, za które osoby sprawujące władzę pochodzącą z wolnych wyborów ponoszą pełną odpowiedzialność przed Narodem" - napisała. Dodała równocześnie, że "jednak Rada, jako organ o złożonym składzie osobowym, nie przestała istnieć".

(mn)