Krakowski sąd odroczył posiedzenie w sprawie zażalenia prokuratury na możliwość opuszczenia przez adwokata Marcina Dubienieckiego aresztu za poręczeniem 600 tys. zł. Uznał, że powinien rozpoznać łącznie zażalenia prokuratury i obrony.

Sędzia Rafał Lisak /Jacek Bednarczyk /PAP

Dzisiejsze posiedzenie sądu okręgowego, na którym miało być rozpoznane zażalenie prokuratury, zostało odroczone do czasu otrzymania zażalenia obrony.

Sąd rejonowy wydając postanowienie o zatrzymaniu Dubienieckiego w areszcie na trzy miesiące, i zastrzegając możliwość opuszczenia przez niego aresztu po wpłaceniu 600 tys. zł poręczenia, odroczył jednocześnie sporządzenie uzasadnienia tej decyzji na piśmie. To spowodowało przesunięcie terminu na złożenie zażalenia obrony na to postanowienie. Jak zadeklarowali w piątek obrońcy Dubienieckiego, zamierzają takie zażalenie złożyć.

Do tego czasu Marcin Dubieniecki pozostanie w areszcie.

Marcin Dubieniecki został zatrzymany w niedzielę 23 sierpnia razem z 4 innymi osobami. Usłyszał zarzuty: kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, wyłudzenia ponad 13 mln zł z PFRON i prania brudnych pieniędzy. Podczas przesłuchania - jako jedyny z zatrzymanych - skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. 

W środę 26 sierpnia nad ranem krakowski sąd rejonowy zdecydował o aresztowaniu go na trzy miesiące. Zastrzegł jednak, że adwokat może wyjść na wolność po wpłacie 600 tys. zł poręczenia majątkowego. Z tym stanowiskiem nie zgodziła się prokuratura; złożyła zażalenie na tę decyzję i wniosek, by do czasu rozpoznania zażalenia podejrzany pozostał w areszcie.

Jeszcze 26 sierpnia obrońcy wpłacili 600 tys. zł na konto prokuratury. Także tego dnia sąd rejonowy zdecydował, że do czasu rozpoznania zażalenia prokuratury Dubieniecki pozostanie w areszcie. Sprawę zażalenia przekazał do rozpoznania sądowi okręgowemu w wydziale odwoławczym. Do aresztu trafiła także pozostała czwórka podejrzanych.

(mal)