Dyrekcja Zagłębiowskiego Centrum Onkologii Szpitala Specjalistycznego im. Szymona Starkiewicza w Dąbrowie Górniczej (ZCO) zaapelowała do domagających się podwyżek pracowników, by zrezygnowali z zapowiadanego na czwartek strajku do czasu rozstrzygnięcia kwestii kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Kierownictwo placówki braki podwyżek tłumaczy trudną sytuacją finansową związaną z brakiem umowy na część świadczeń.

Budynek Zagłębiowskiego Centrum Onkologii Szpitala Specjalistycznego im. Sz. Starkiewicza w Dąbrowie Górniczej /PAP/Andrzej Grygiel /PAP

Powstałe w 2014 r. ZCO leczy pacjentów chorych na nowotwory bez kontraktu z NFZ, co poważnie obciąża budżet placówki. Wkrótce powinno się to zmienić, bo NFZ ma w ciągu 14 dni ogłosić konkurs na świadczenia - podali pełniący obowiązki dyrektora szpitala Zbigniew Grzywnowicz oraz prezydent Dąbrowy Górniczej Zbigniew Podraza. 

Związkowcy, którzy domagają się 300 zł podwyżki dla każdego pracownika zapowiadają, że strajk w placówce rozpoczną w najbliższy czwartek. Zarzucają dyrekcji, że nie prowadzi z nimi dialogu.
Ja nie unikam rozmowy, rozumiem, wręcz solidaryzuję się z oczekiwaniami pracowników - ale nie w tym momencie - oświadczył na konferencji Grzywnowicz. Przekonywał, że ZCO stoi przed historyczną szansą podpisania kontraktu, która może zostać zmarnowana, bo NFZ mając do wyboru stabilny ośrodek i taki, w którym trwają akcje protestacyjne, wybierze ten pierwszy.

"To po prostu zabije cały budżet szpitala"

Grzywnowicz przekonywał, że szpital na razie nie ma środków na podwyżki dla wszystkich pracowników. Może je zaoferować jedynie pielęgniarkom. Nie znając sposobu finansowania nie mogę podejmować na dzień dzisiejszy decyzji o podwyżce wynagrodzeń dla wszystkich grup pracowniczych, bo to po prostu zabije cały budżet szpitala - podkreślił Grzywnowicz.

Także prezydent Podraza przekonywał, że o podwyżkach można rozmawiać tylko w wyjaśnionej sytuacji finansowej i według niego dąbrowski szpital jest krok od tego. Sytuacja, która się pojawia, zagrożenie strajkiem, nie sprzyja tym decyzjom (...) Dajmy szansę na to, żeby ten szpital mógł poprawić swoją sytuację, a jednocześnie poprawiła się sytuacja personelu - zaznaczył. Pytany o to, dlaczego placówka nie ma kontraktu na onkologię, Grzywnowicz odpowiedział, że są to decyzje, która zapadają na szczeblu centralnym. Procedura konkursowa była w ostatnich latach przesuwana, teraz jest zapewnienie, że konkurs zostanie ogłoszony w ciągu 14 dni - mówił.

Przewodnicząc szpitalnej "Solidarności" Elżbieta Żuchowicz oświadczyła, że rozpoczęcie strajku jest przesądzone. Pytana, czy jest szansa na rozmowy z dyrekcją, odpowiedziała, że jest - pod warunkiem, że druga strona zaproponuje konkretne propozycje. Dla wszystkich grup zawodowych - zaznaczyła.

Jak podają związkowcy, strajk nie będzie dotyczył wszystkich oddziałów - będzie z niego wyłączony szpitalny oddział ratunkowy oraz oddziały: onkologii, chemio- i radioterapii.

Pracownicy dąbrowskiego szpitala domagają się podwyżek płac i poprawy warunków pracy w placówce. Od miesięcy trwa tam spór zbiorowy prowadzony przez wszystkie związki zawodowe tam działające. Protestujący domagają się podwyżek wynagrodzeń w wysokości 300 zł brutto dla wszystkich pracowników. Żądają też likwidacji rozbieżności w wynagrodzeniach osób zatrudnionych na tych samych stanowiskach.

Związkowcy zarzucają też pracodawcy błędy w zarządzaniu; jak mówią, ze względu na złą organizację pracy i niskie płace z pracy w dąbrowskim szpitalu rezygnują specjaliści. W lutym i marcu z powodu braku lekarzy internistów w szpitalu przez 1,5 miesiąca nie działał oddział internistyczny, placówka straciła z tego powodu część dochodów z kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia.

97 proc. uczestników referendum poparło strajk

22 marca w placówce przeprowadzony został dwugodzinny strajk ostrzegawczy. Dotychczasowe mediacje i interwencje Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego nie doprowadziły do zbliżenia stanowisk stron. Na przełomie maja i czerwca w szpitalu przeprowadzono referendum strajkowe, w którym wzięło udział ponad 60 proc. pracowników. Ponad 97 proc. uczestniczących w referendum opowiedziało się za strajkiem.

(mn)