W Polsce tysiące kobiet wzięło udział w ogólnopolskim strajku kobiet. To reakcja na projekt wprowadzający całkowity zakaz przerywania ciąży. W Warszawie przeciwniczkami zaostrzenia prawa antyaborcyjnego wypełnił się Plac Zamkowy, Krakowskie Przedmieście i ul. Miodowa. Później uczestniczki protestu przemieściły się przed Sejm, a następnie przed Teatr Polski. Kilka tysięcy osób wzięło udział w Marszu Milczenia w Krakowie, ale protestowano też w innych miastach Polski. Podczas manifestacji w stolicy w związku z zakłócaniem porządku czterech mężczyzn zostało doprowadzonych do jednostek policji. W Poznaniu z kolei zatrzymano trzy osoby za obrzucenie kamieniami siedziby PiS. W poniedziałek prowadzony był też "biały protest" - w kościołach prowadzone były modlitwy w intencji ochrony życia. W niektórych miastach odbywały się też kontrmanifestacje.

Czarny protest w stolicy /Tomasz Gzell /PAP

Na warszawskim Placu Zamkowym było zdecydowanie więcej osób manifestujących niż w sobotę przed Sejmem. Pogoda nie odstraszyła, zmieniło się jedynie tyle, że zamiast transparentów i flag widoczne były parasole - często kolorowe. Ale hasła kobiet niezmiennie były te same: "Chcemy lekarzy, nie misjonarzy|", "Moje ciało, mój wybór", "Mam prawo decydować" i "Boimy się nowych przepisów" - relacjonował nasz reporter.

Uczestniczki protestu przemieściły się później przed Sejm, a następnie przed Teatr Polski, gdzie trwała gala Tygodnika Solidarność.

Na Placu Zamkowym z manifestującymi rozmawiał nasz dziennikarz Mariusz Piekarski. Posłuchaj!

"Chcemy tu żyć i chcemy żyć dla tego kraju - wolne, autonomiczne, odpowiedzialne"

Demonstrację na Placu Zamkowym otworzyła organizatorka zgromadzenia Karolina Brzycka, która mówiła, że Polki, wzorem mieszkanek Islandii, spotykają się, by demonstrować, "aby powiedzieć nie planom kontrolowania kobiecej płodności". Obywatelski projekt ustawy zakazujący aborcji, który Sejm skierował na ubiegłym posiedzeniu do dalszych prac, nazwała barbarzyńskim. Jak przekonywała, sprawi on, że Polki będą w takiej sytuacji, jak kobiety w Salwadorze lub w Rumunii za czasów Ceausescu. Dziewczyny, czy chcemy być niewolnicami własnej płodności? - pytała, na co zgromadzeni odpowiedzieli głośnym: "Nie".

Odczytano też apel Kongresu Kobiet do prezydenta Andrzeja Dudy. Kraj, który traktuje połowę społeczeństwa jak bierne przedmioty, o których życiu ma decydować Sejm, policja, sądy, lekarze, to kraj, w którym i dla którego nie warto żyć. A chcemy tu żyć i chcemy żyć dla tego kraju - wolne, autonomiczne, odpowiedzialne - napisano.

Na scenie na pl. Zamkowym pojawiła się była pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania prof. Małgorzata Fuszara, która przyszła w burce. Podkreśliła, że nie chce jej nosić, ale w poniedziałek założyła ją ponieważ uważa, że odbieranie praw reprodukcyjnych jest jej zdaniem początkiem odbierania kobietom dalszych praw.

Po proteście do jednostek policji zostało doprowadzonych czterech mężczyzn w związku za zakłóceniem porządku - poinformował rzecznik KSP Mariusz Mrozek. Wyjaśnił, że osoby te rzucały czymś w kierunku policjantów odgradzających od głównej manifestacji grupę przeciwników aborcji, która zgromadziła się pod kolumną Zygmunta.

Reakcja na projekt wprowadzający całkowity zakaz przerywania ciąży

Akcja zapoczątkowana w internecie to reakcja na projekt wprowadzający całkowity zakaz przerywania ciąży oraz kary m.in. dla kobiet, które poddadzą się aborcji. W ubiegłym tygodniu Sejm skierował go do prac w komisji, jednocześnie odrzucając w pierwszym czytaniu projekt, który zliberalizować miał obowiązujące przepisy.

"Czarny protest" zorganizowano też m.in. przed siedzibą PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Uczestnicy protestu trzymali transparenty z napisami, m.in.: "Kobieta to nie inkubator", "Moje ciało, moja sprawa", "Edukacja i antykoncepcja zamiast zakazów".

To zbyt poważna sprawa na happeningi, ale nie mamy innego wyjścia. Rządzący myślą, że mogą robić, co chcą, ale się mylą - tłumaczył jeden z uczestników protestu. Jak dodał, "o ile zamieszanie dotyczące Trybunału Konstytucyjnego niespecjalnie go interesuje, o tyle nie pozwoli, żeby jemu i komukolwiek z jego bliskich ktoś wchodził w życie z butami".

Wśród zgromadzonych byli głównie młodzi ludzie, uczniowie i studenci, ale widać także mamy z małymi dziećmi i osoby starsze. Wiek reprodukcyjny dawno mam już za sobą, ale jestem tu dla mojej córki i wnuczki, bo nie wyobrażam sobie, żeby pozbawić je prawa do decydowania o swoim życiu osobistym, zdrowotnym - mówiła jedna z uczestniczek demonstracji.

Protestuje nie tylko Warszawa

Strajkowi towarzyszą manifestacje i happeningi w całym kraju. Kilka tysięcy osób wzięło udział w Marszu Milczenia w Krakowie. Protestujący ruszyli z Rynku Dębnickiego, ulicą Konopnickiej, Mostem Dębnickim, Alejami Trzech Wieszczów do ulicy Piłsudskiego i dalej w stronę Rynku Głównego. Cała trasa przemarszu była wyłączona z ruchu.

Setki osób gromadziły się na demonstracji przeciw zaostrzeniu przepisów dot. aborcji również na katowickim rynku. Protest spowodował opóźnienia w ruchu tramwajów.

W Lublinie w podobnym proteście wzięło udział ponad tysiąc osób. Głównie młode kobiety, ale też mężczyźni i osoby starsze - zebrali się na placu Lecha Kaczyńskiego. Tam wiele osób podchodziło do mikrofonu, aby wyrazić swój pogląd. Mówcy podkreślali, że nie są zwolennikami aborcji, ale chodzi im o prawa kobiet.

Kilkanaście tysięcy osób wzięło udział w manifestacji we Wrocławiu. Na czele marszu, którzy przeszedł z ul. Hallera do Rynku, niesiono transparent z napisem "Strajk Kobiet".

Na Pomorzu najliczniejsze protesty miały miejsce w Gdyni i Gdańsku. W Gdyni protest zaczął się w południe i trwał około trzech godzin. Uczestnicy, głównie kobiety, przemaszerowali przez centrum miasta, skandując m.in. "Prawa kobiet prawami człowieka". Liczba uczestników protestu zmieniała się, ale zdaniem gdyńskiej policji w kulminacyjnym momencie było ich około 2,5 tys.

Kilka tysięcy osób wzięło udział w czarnym proteście w Szczecinie. Ubrane na czarno kobiety zapełniły cały Plac Solidarności. Protestujące skandowały "Strajk! Strajk!" czy "Siła kobiet", "Też jestem za życiem, to manipulacja". W południe kobiety wybrały się na zwiedzanie Szczecina "Śladami kobiet". Kilkaset spotkało się na Jasnych Błoniach. Wiele kobiet wzięło też wolne. W szczecińskim urzędzie miasta, w Biurze Obsługi Interesantów wolne wzięło 17 z 20 pracujących tam pań. O wyrozumiałość poprosił prezydent miasta. Wolne dał studentom dziekan Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Szczecińskiego. Zapowiedział, że da jednodniowe urlopy wszystkim pracownicom, które będą chciały przyłączyć się do czarnego protestu. Manifestację na pl. Solidarności próbowała zakłócić grupka nastolatków. Część z nich miała na twarzach maski oraz rękawiczki wysmarowane czerwoną farbą. Po kilku minutach zostali wyprowadzeni z tłumu protestujących kobiet.

Manifestacje odbywały się także m.in. w Poznaniu, Katowicach, Bydgoszczy, Kielcach, Płocku i wielu innych, również mniejszych, miastach.

W Poznaniu po proteście zatrzymano trzy osoby. Jak poinformował rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w Poznaniu Andrzej Borowiak, na placu Mickiewicza grupa kilkuset osób przeszła w kierunku ulic: Ratajczaka i św. Marcin. Tam kilka osób obrzuciło kamieniami siedzibę PiS; odpalono też środki pirotechniczne. Według policji byli to zamaskowani mężczyźni w kominiarkach, którzy wcześniej znajdowali się w tłumie protestujących. Jak dodał rzecznik, trwają przesłuchania i ustalanie motywów ich postępowania. 

Czarny protest także poza granicami kraju


Do akcji włączyły się także kobiety za granicą. Takie zdjęcia z Sydney przysłała jedna z naszych internautek:

Prawie dwa tysiące osób wzięło udział w Berlinie w wiecu protestacyjnym przeciwko projektowi zaostrzenia przepisów aborcyjnych w Polsce. Uczestniczki z organizacji "Dziewuchy dziewuchom" zapowiedziały akcję zbierania podpisów pod petycją do PE.

Ponad 350 osób demonstrowało w poniedziałek wieczorem przed polską ambasadą w Londynie. Wieczorne wydarzenie - zorganizowane przez grupę "Polish Feminists" ("Polskie Feministki" - PAP) i Amnesty International - zgromadziło osoby różnych narodowości, które ubrane na czarno skandowały hasła wzywające do wycofania się z planowanych zmian w przepisach aborcyjnych, a także przeciwko konserwatywnemu rządowi Beaty Szydło, m.in. "Beata, niestety, Twój rząd obalą kobiety" i "Moje ciało, mój wybór". Po ponad godzinnej demonstracji przed polską ambasadą, protestujący przeszli kilkaset metrów do siedziby telewizji BBC, gdzie apelowali o wsparcie brytyjskich mediów w walce o prawa kobiet. "BBC, wspierajcie nas" - skandowały.

Kontrmanifestacje i msze w obronie życia

W ramach sprzeciwu wobec "czarnego protestu" prowadzony był również "biały protest" w obronie życia. W sieci pojawiły się także inicjatywy pod hasłem "Nie biorę udziału w strajku kobiet!" czy "Nie bądź krową, ubierz się kolorowo". W warszawskich kościołach prowadzone były modlitwy w intencji ochrony życia - wezwał do nich Episkopat. Modlono się o "prawe sumienia i światło Ducha Świętego dla wszystkich decydujących w Polsce o prawnej ochronie życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci".

W niektórych miastach organizowano kontrmanifestacje, np. w Białymstoku na obrzeżu protestujących swój baner z hasłem "Kiedy zaczyna się życie?" przynieśli działacze Młodzieży Wszechpolskiej i przeciwnicy aborcji. W Warszawie kilkoro przeciwników aborcji z ogromnymi transparentami oraz zdjęciami płodów po aborcji ustawiło się pod kolumną Zygmunta niemal w środku głównej demonstracji, od której odgradzał ich szczelny kordon policji.

(mpw, mal)