Nie widać końca sporu w sprawie przejazdu polskich ciężarówek przez Rosję. Wczoraj miały odbyć się rozmowy ostatniej szansy na ten temat. Ostatecznie jednak do nich nie doszło, ponieważ Rosjanie w ogóle się na nich nie pojawili. Nie podali też wytłumaczenia. Ten brak porozumienia może kosztować nawet kilkadziesiąt milionów złotych rocznie - ustalił nasz reporter w polskim oddziale Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.

Zdjęcie ilustracyjne /RMF FM

Ministerstwa Polski i Rosji mają czas, by porozumieć się w tej sprawie tylko do niedzieli, czyli do końca miesiąca. Wtedy wygasną dotychczasowe zezwolenia. Jeśli nie będzie porozumienia, od poniedziałku polscy transportowcy nie będą mogli wozić towarów tranzytem przez terytorium Rosji. To z kolei może kosztować naszą branżę transportową nawet kilkadziesiąt milionów złotych rocznie. Przypomnijmy - w ciągu roku do Rosji z Polski wjeżdża ponad 25 tysięcy ciężarówek.

Polski resort infrastruktury zwrócił się już do ministra transportu Rosji z prośbą o podanie przyczyny, dlaczego rosyjska delegacja nie przyjechała wczoraj na umówione spotkanie. Nasze ministerstwo zapewnia jednocześnie, że jest gotowe na kolejne rozmowy.

Rosjanie nie wyjaśniają, dlaczego nie stawili się na rozmowy, ale oskarżają Polskę o destrukcyjne stanowisko. W komunikacie resortu transportu napisano, że "polska strona odmawia przedłożenia konkretnych propozycji w sprawie wymiany zezwoleń i w tonie ultimatum żąda zmian rosyjskiego prawa w stosunku do polskich przewoźników".

Rosyjskie Ministerstwo Transportu poinformowało, że zaproponowało stronie polskiej przedłużenie pozwoleń na przewozy drogowe do 15 lutego. Podało też, że przekazało jej nowe propozycje zmierzające do uzgodnienia kontyngentu pozwoleń na 2016 rok.

Dodatkowych 15 dni nie rozwiązuje żadnego z problemów, twierdzi wiceminister infrastruktury i budownictwa Jerzy Szmit. Rozwiązania tymczasowe, jego zdaniem, byłyby szkodliwe dla branży. Każdy się będzie zastanawiał: a te 15 dni zdążę, nie zdążę, a można jechać, czy nie można jechać, a kiedy wrócimy - wylicza Szmit. Czekamy na ruch ze strony Rosjan, jesteśmy cały czas gotowi do rozmów - dodaje minister.

Jerzy Szmit ocenił także, że nieprzybycie delegacji rosyjskiej do Gdańska jest "próbą wywarcia presji na stanowisko Polski". Kończy się okres obowiązujących zezwoleń, strona rosyjska może liczy na to, że wśród polskich przewoźników rozpoczną się dyskusje na temat ewentualnego złagodzenia naszego stanowiska - tłumaczył wiceminister.

Wiceminister Szmit poinformował jednocześnie, że wysłał dziś list do swojego rosyjskiego odpowiednika, z kolejnym zaproszeniem do rozmów. Celem negocjacji jest jednoznaczne ustalenie zasad wykonywania przewozów drogowych przez przewoźników polskich, w związku z wejściem w życie nowej rosyjskiej ustawy o kontroli przewozów drogowych oraz opublikowaniem aktów wykonawczych do tej ustawy. Zdaniem strony polskiej bez jednoznacznego określenia zasad wykonywania poszczególnych rodzajów przewozów niemożliwa jest dyskusja na temat struktury i wielkości kontyngentu zezwoleń.

Według rosyjskich mediów, Polska wykorzystuje pozycję kraju tranzytowego, a polscy przewoźnicy dominują na rosyjskim rynku. Jeżeli granica zostanie zamknięta, rosyjskie tiry popłyną do Europy promami, to drogie rozwiązanie, więc najprawdopodobniej na rynek wejdą przewoźnicy z Białorusi i krajów bałtyckich.

W ubiegłym roku rosyjskie ciężarówki 160 tysięcy razy przejeżdżały przez Polskę. Tranzyt przez Polskę to praktycznie jedyna droga dla rosyjskich ciężarówek zmierzających do zachodniej Europy.

Niestety, to może być zła wola rosyjska, bo z naszej strony ta wola jest, my chcemy rozmawiać, chcemy bronić interesów naszych przewoźników, natomiast jeśli Rosja zamknie granice, będziemy szukać drogi okrężnej - powiedział minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Zadeklarował gotowość do podjęcia rozmów, ale - jak podkreślił - musi mieć do tego partnera.

Zasady przewozów określa umowa międzyrządowa z 1996 r." style="vertical-align: middle;">

Zasady realizowania przewozów drogowych pomiędzy Polską a FR, w tym tranzytu do krajów trzecich, określa umowa międzyrządowa z 1996 roku. W grudniu 2015 roku w Rosji wydane zostały przepisy wykonawcze do ustawy o transporcie drogowym w Federacji Rosyjskiej. Zmieniły one sens pojęcia "przewozu na rzecz kraju trzeciego".

Rosja rozciąga teraz nowe przepisy także na niektóre towary produkowane w Polsce, na przykład w firmach zagranicznych. Strona rosyjska traktuje towar wyprodukowany przez zagraniczną filię działającą w Polsce i transportowany do Rosji przez polskiego kierowcę, jako przewóz z krajów trzecich, a pozwolenia na tego typu przewóz są bardzo limitowane.

W 2015 roku obowiązywał kontyngent w wysokości 250 tys. zezwoleń podzielonych na trzy kategorie: przewozy tranzytowe, przewozy dwustronne i tzw. kraje trzecie. 

Polskie firmy co roku wykonują ponad 200 tys. kursów do Rosji, wartych nawet 400 mln euro.

(abs)