W następny poniedziałek 26 października, powinno się wyjaśnić, czy nowoczesne leczenie nowotworów w Centrum Cyklotronowym w Krakowie może być finansowane z publicznych pieniędzy. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji ma wydać rekomendacje dotyczącą supernowoczesnej terapii protonowej stosowane do tej pory w zaledwie kilku ośrodkach na świecie.

Centrum Cyklotronowego w Krakowie /RMF.FM /

Władze Centrum Cyklotronowego w Krakowie liczą, że będą mogły przyjmować pacjentów od początku przyszłego roku.

Najpierw to jednak Agencja Oceny Technologii Medycznej zdecyduje, w leczeniu których nowotworów warto stosować terapię protonową i płacić naprawdę gigantyczne pieniądze. W USA to nawet 80 tysięcy dolarów. W Polsce  eksperci mówią o kwocie dwa, trzy razy mniejszej.  

Chodzi głównie o nowotwory okolic głowy. O trudno dostępne miejsca do tradycyjnych naświetlań. W wielu przypadkach można spodziewać się pozytywnej decyzji. W listopadzie dojdzie do wyceny kosztów.

Jeśli resort zdrowia i NFZ nie zaciągną "hamulca", to finansowanie leczenia od nowego roku jest możliwe.

Terapia protonem w Krakowie

To wielki postęp w leczeniu nowotworów - tak o centrum mówi profesor Jerzy Jakubowicz, dyrektor krakowskiego oddziału Centrum Onkologii. To pierwszy taki ośrodek w Polsce i jeden z najnowocześniejszych na świecie.

W czwartek w krakowskim Centrum Cyklotronowym do użytku oddane zostały dwa stanowiska terapeutyczne, które będą wykorzystywane przez lekarzy do napromieniania guzów nowotworowych. Mam nadzieję, że pierwsi pacjenci pojawią się tu bardzo szybko, bo już na początki 2016 roku - podkreślał w czwartek profesor Jakubowicz. Oba stanowiska wyposażone są w najnowocześniejszy system z wiązką skanująca, umożliwiającą bardzo precyzyjne napromienienie objętości leczonej przy maksymalnym oszczędzeniu zdrowych tkanek.

Dzięki temu pacjenci z całej Polski będą mieli dostęp do metody leczenia dostępnej w zaledwie kilku najbardziej rozwiniętych krajach świata.

 Szacuje się, że terapia protonowa jest optymalnym rozwiązaniem nawet u co dziesiątego pacjenta wymagającego radioterapii.