Polski rząd ma nowy pomysł na walkę z zanieczyszczeniem środowiska. Minister Energii - Krzysztof Tchórzewski - zapowiedział 30-procentowy rabat na prąd dla osób posiadających samochody elektryczne. Ministerstwo Energii tak samo, jak Ministerstwo Rozwoju zapewnia, że ich najnowszy pomysł to realna i niedaleka przyszłość.

Samochody elektryczne markek Smart i Tesla ładują się przy terminalu na Placu Bankowym w Warszawie /Rafał Guz /PAP

Rząd przewiduje, że do 2025 roku będziemy mieli w Polsce milion samochodów elektrycznych.

Problem jedynie w tym, że są one drogie. Dlatego ministerstwa energii i rozwoju chcą w Polsce produkować tanie samochody elektryczne. 3 marca ma zostać ogłoszony konkurs na karoserię takich wozów.

Na wyprodukowanie małego miejskiego samochodu będzie wsparcie dla przedsiębiorców, którzy wygrają taki konkurs - mówił Krzysztof Tchórzewski. Podał, że państwo miałoby mieć do 49 proc. udziałów w takim przedsięwzięciu, ale nie będzie uczestniczyło w zarządzaniu nim. Po kilku latach - choć nie jest to przesądzone - możliwy byłby wykup tych udziałów.

Dodał, że takie miejskie samochody miałyby służyć przede wszystkim mieszkańcom do dojazdów do pracy, odwożenia dzieci do szkół i na zakupy.

Minister poinformował, że celem jest opracowanie baterii, która zapewniłaby energię na przejechanie samochodem elektrycznym 250 km na jednym ładowaniu.

Ma być tanio...

Używanie aut elektrycznych ma być także tanie. Rząd proponuje byśmy je ładowali w godzinach od 23:00 do 5:00 rano, gdy energia będzie tańsza o 30 procent.

Jak wyjaśnił Krzysztof Tchórzewski - tym czasie, czyli w tzw. dolinach nocnych, w polskich elektrowniach marnuje się dużo energii, bo - ze względów bezpieczeństwa systemu - nie mogą one zejść poniżej 40 proc. tzw. gotowości.

W efekcie przejechanie 100 kilometrów ma kosztować 4 złote.

Jak zaznaczył, to wyzwanie jest kosztowne, bo trzeba zbudować sieć stacji ładowania aut i system rozliczania usługi. Należy też zmniejszyć obciążenie sieci elektroenergetycznej.

A oto pierwszy w pełni polski, miejski samochód elektryczny

Dwa dni temu polsko-kanadyjska firma AK Motor zaprezentowała swój najnowszy projekt - Syrenę NIXI. Ma to być pierwszy w pełni polski, miejski samochód elektryczny.

Producent chwali się, że akumulatory auta będzie można naładować do 90% w zaledwie kwadrans, a naładowane do pełna mają one wystarczyć na przejechanie 150 kilometrów.

Szacowany koszt przejazdu 100 km Syreną Nixi, według założeń wynosić będzie ok. 6 zł lub mniej

Maleńkie auto klasy M1 (czyli na dwóch pasażerów + niewielki bagaż) na razie jest w fazie prototypu. Wiadomo, że finalnie ma być produkowany w warszawskich zakładach FSO.


Nowy samochód ma się wpasowywać się w rządowy plan Rozwoju Elektromobilności, który w ubiegłym roku prezentowało Ministerstwo Rozwoju.

We wrześniu resort przedstawił plan rozwoju i krajowe ramy polityki rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych. Zakłada on m.in. to, że do 2025 r. po polskich drogach będzie jeździć milion samochodów elektrycznych. Zaproponowane rozwiązania mają z jednej strony poprawić bezpieczeństwo energetyczne kraju, z drugiej przyczynić się do zmniejszenia zanieczyszczeń emitowanych przez transport.

Plan uwzględnia też elektryfikację transportu publicznego. Jego uzupełnieniem są rozwiązania dotyczące budowy infrastruktury do ładowania pojazdów elektrycznych, które zostały zdefiniowane w krajowych ramach polityki rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych.

APA, MKam