Minister do spraw europejskich Mikołaj Dowgielewicz broni pomysłu z "bączkami". Małe drewniane zabawki pomalowane w ludowe wzory mają być wręczane zagranicznym politykom i urzędnikom w czasie polskiego przewodnictwa w Unii Europejskiej - ustalił reporter RMF FM.

Posłuchaj, jak Dowgielewicz broni "bączków"

To nie jest żaden infantylny pomysł, jest to zaprojektowane przez młodych polskich projektantów, nawiązuje do tradycji ludowych, ale jest bardzo miłym gadżetem, który na pewno każdy urzędnik czy dyplomata, który przyjedzie do Polski, zabierze do domu - tłumaczy Dowgielewicz.

Szukaliśmy nie takich prezentów, które się zostawia w pokoju hotelowy, gdy się wyjeżdża, typu noże na papier, ale chcemy znaleźć takie prezenty, które każdy będzie chciał zabrać ze sobą do domu, dać żonie, mężowi, dzieciom. Te "bączki" są naprawdę bardzo fajne - przekonuje.

Zestaw drewnianych kręcących się zabawek ma być gadżetem polskiego przewodnictwa w Unii. Taki pakiet ma być wręczany jako promocyjny prezent. Ministerstwo Spraw Zagranicznych zamówiło 6200 takich "zakręconych" zestawów. Jeden zestaw składa się z dwóch drewnianych, ręcznie malowanych bączków.

W zamówieniu na stronach MSZ-tu czytamy, że bączki posłużą jako upominki artystyczne polskiej prezydencji, wręczane na spotkaniach organizowanych zarówno w kraju, jak i zagranicą.

MSZ nie pokazał projektu. Dziennikarz RMF FM dowiedział się, że mają być z drewna w czterech wzorach: łowickim, opoczyńskim, kurpiowskim i kujawskim. Jeden zestaw ma kosztować 130 zł netto.

Logo ma zostać pokazane na początku maja, hasła jeszcze nie ma. Musi ono dobrze brzmieć nie tylko po polsku, ale także po angielsku i francusku - podkreśla Dowgielewicz.