Kazimierski kogut z ciasta chałkowego to jeden z symboli Kazimierza Dolnego, ale i... kość niezgody. Trwa walka o to, kto może, a komu nie wolno go wypiekać. Spór toczy się między Stowarzyszeniem Kupców i Przedsiębiorców z Kazimierza Dolnego oraz Piekarnią Sarzyńscy.

Kazimierski kogut /Krzysztof Kot /RMF FM

Praktycznie nie ma turysty, który nie kupowałby koguta będąc z wizytą w nadwiślańskim miasteczku. Przysmak przez lata był symbolem Piekarni Sarzyńscy - stanowi główny element jej logo. Piekarnia - na podstawie patentu - była de facto monopolistą koguta z ciasta chałkowego. Jej właściciel - nieżyjący już Cezary Sarzyński - inwestował w jego promocję w Polsce i za granicą, co sprawiło, że kogut stał się rozpoznawalny. Sąd Patentowy w Warszawie wydał jednak decyzję o unieważnieniu prawa ochronnego na znak towarowy w kształcie koguta. Uznał, że ten był wypiekany na długo przed zgłoszeniem do rejestracji (czyli przed dniem 8 lutego 1996 roku również) przez inne piekarnie. Uzasadnił, że przyznanie praw wyłącznych jednemu producentowi - w tym przypadku Piekarni Sarzyński - jest krzywdzące pozostałych producentów. To nie zakończyło sporu, wręcz przeciwnie. Prawo do patentu uzyskało bowiem... Stowarzyszenie Kupców i Przedsiębiorców z Kazimierza Dolnego. Teraz żąda ono od Piekarni Sarzyńscy pieniędzy w zamian za dalszą możliwość wypieku kogutów.

Nowy patent i nowy właściciel

Kogut może być wypiekany w dwóch wersjach - z plecionką lub bez. Historycy twierdzą, że tradycja wypiekania przysmaku sięga okresu międzywojennego. Na pewno sprzedawano koguty w Kazimierzu w latach 50. Skąd taki kształt? Jedna z legend głosi, że dawno, dawno temu diabeł mieszkający w Kazimierzu uwielbiał jeść koguty. Pożarł wszystkie, oprócz jednego, który się ukrył. Kiedy diabeł go poszukiwał, zakonnicy poświęcili kryjówkę diabła, a ten uciekł z miasteczka.  

O ile to legenda, to spór jest prawdziwy. Od kilku miesięcy jesteśmy adresatem bezprecedensowych ataków ze strony Stowarzyszenia Kupców i Przedsiębiorców w Kazimierzu Dolnym. Żądanie wysuwane ze strony przedstawicieli Stowarzyszenia nie mają nic wspólnego z dobrymi obyczajami kupieckimi. Ich celem jest ograniczenie naszej swobody gospodarczej i nieskrępowanego prawa do prowadzenia działalności konkurencyjnej - czytamy w oświadczeniu piekarni Sarzyński. Oczywiście chodzi o pieniądze, które stowarzyszenie chce od piekarni w zamian za dalszą możliwość wypieku. Żądają od spadkobierców Cezarego Sarzyńskiego opłat za promocję albo zaprzestania wypieku. Z tym spadkobiercy nie chcą się zgodzić. Jak twierdzą, to Cezary Sarzyński rozsławił koguta i otrzymał za niego liczne nagrody i wyróżnienia, które doprowadziły do jego rozsławienia. Gdyby nie te działania kogut nie byłby wizytówką Kazimierza Dolnego. Przez lata ponosił wyłączne koszty promocji, jako jedyny się tym zajmował otrzymując nawet godło  "Teraz Polska" i dlatego żądania Stowarzyszenia uważa za niedorzeczne. 

Stowarzyszenie wystąpiło przeciwko Piekarni Sarzyński na drogę prawną. Sprawa prawdopodobnie znajdzie swój finał w sądzie. Piekarnia Sarzyński wystąpiła z kolei do Urzędu Patentowego o unieważnienie decyzji przyznającej prawa stowarzyszeniu. Biznes dla piekarni jest oczywisty i liczony w sprzedawanych miesięcznie tysiącach sztuk. Przysmak kupuje prawie każdy turysta - nie tylko, aby skosztować na miejscu, ale też to jeden z najbardziej popularnych prezentów wywożonych z Kazimierza. Żadna ze stron więc łatwo nie odpuści.

(mal)