Co roku kilkadziesiąt tysięcy rezerwistów może się spodziewać skierowania na szkolenia do jednostek wojskowych. Nie będzie można uchylać się od takiego obowiązku - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

168 karnetów wstępu do obiektów rekreacyjno-sportowych zamówiło dla urzędników Ministerstwo Obrony Narodowej. Przetarg trwa. Reporter RMF FM dowiedział się, jakie rozrywki MON chce zapewnić swoim pracownikom. czytaj więcej

Nowy wymóg rząd wprowadza specjalnym rozporządzeniem. Właśnie trafiło ono do konsultacji - mimo że wątpliwości, czy zmiany są konieczne, miał nawet sam minister obrony narodowej. Zgodnie z dokumentem wszystkie osoby, które miały jakikolwiek kontakt z wojskiem, będą musiały się liczyć z obowiązkiem odbycia 10-dniowego szkolenia.

Już w przyszłym roku pierwszych wezwań może się spodziewać około 3,6 tys. rezerwistów. Docelowo co roku do jednostek ma trafiać około 30 tys. osób.

MON się tłumaczy


Powrót do obowiązkowych ćwiczeń może dziwić, bowiem od trzech lat nie ma zasadniczej służby wojskowej. MON tłumaczy jednak, że armia to nie tylko zawodowcy i NSR.To również rezerwa, która jest głównym źródłem ludzi w przypadku konfliktu zbrojnego - tłumaczy ppłk Jacek Sońta, rzecznik MON.

Z ustaleń "Dziennika Gazety Prawnej" wynika, że szef resortu obrony narodowej zdaje sobie sprawę ze społecznej dezaprobaty, jaką może wywołać decyzja o przymusowych ćwiczeniach.