Są pierwsze wymierne skutki decyzji wojewody mazowieckiego o wstrzymaniu wykonania uchwały o referendum w Warszawie – ustalił reporter RMF FM Tomasz Skory. Zobowiązany do przeprowadzenia akcji informacyjnej ratusz wydrukował 800 tysięcy listów informujących o terminie i zasadach głosowania w sprawie połączenia miasta stołecznego z kilkudziesięcioma okolicznymi gminami. Nie można ich jednak rozesłać, a być może trafią na przemiał.

Warszawa (zdj. ilustracyjne) /PAP/Bartłomiej Zborowski /PAP

Wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera poinformował samorząd o wszczęciu procedury stwierdzenia nieważności uchwały o referendum. Choć czas na wydanie decyzji w tej sprawie ma do 9 marca, już teraz zarządził wstrzymanie wykonywania uchwały Rady Warszawy w tej sprawie. Zawieszeniu uległy więc wszystkie działania związane z organizacją referendum - m.in. akcja informacyjna.

Koszty tej decyzji już w tej chwili są wymierne: zobowiązany do przeprowadzenia akcji informacyjnej ratusz za 40 tysięcy złotych wydrukował 800 tysięcy listów prezydent Warszawy informujących o terminie i zasadach przeprowadzenia referendum. Podpisane przez Hannę Gronkiewicz-Waltz materiały nie są kampanią wyborczą - jedynie realizują nałożony na nią obowiązek przekazania informacji o terminie i zasadach głosowania.

Pakiety informacyjne miały trafić do wszystkich gospodarstw domowych w stolicy. Na razie jednak nie trafią do nikogo. Pismo wojewody w ostatniej chwili wstrzymało podpisanie przygotowanej już umowy z Pocztą Polską na ich rozesłanie. Gdyby do tego doszło, koszty poniesione w związku z referendum byłyby znacznie większe - wzrosłyby do 300 tysięcy złotych.

Jeśli wojewoda podejmie 9 marca decyzję o unieważnieniu referendum, 800 tysięcy gotowych już listów prawdopodobnie trzeba będzie zniszczyć.

 Rada Warszawy zapowiada odwołanie się od decyzji wojewody. Jednak nawet skuteczne odwołanie nie pozwoli już na dotrzymanie opisanego w wydrukowanych już listach terminu referendum, które miałoby się odbyć 26 marca.

(mn)