Fachowa wiedza i zimna krew dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Jaworze pomogła uratować 2-letniego chłopca. Aspirant słysząc w słuchawce kobietę mówiącą o duszącym się chłopcu, natychmiast poinstruował ją, co ma robić.

Zdj. ilustracyjne /Piotr Bułakowski /Archiwum RMF FM

18 grudnia przed godz. 18 dyżurny komendy w Jaworze odebrał telefon od mieszkanki Męcinki. Aspirant Robert Czuj usłyszał zdesperowany głos kobiety, która powiedziała, że pilnie potrzebuje karetki pogotowia, gdyż jej 2-letnie dziecko zadławiło się lizakiem i dusi się.

Funkcjonariusz poinstruował kobietę, jak udzielić pierwszej pomocy, a w tym czasie drugi z policjantów powiadomił pogotowie ratunkowe. Dyżurny krok po kroku mówił, jak powinno udzielić się pomocy chłopcu. Dzięki jego radom, dziecko wykrztusiło lizaka i zaczęło samodzielnie oddychać. 

Funkcjonariusz kilkukrotnie podczas rozmowy dopytywał się o stan chłopca. Okazało się, że 2-latek zaczął pluć krwią. Aby uniknąć zadławienia aspirant Czuj poinstruował dzwoniącą kobietę, jak należy ułożyć dziecko, by mogło swobodnie oddychać. 

Po opanowaniu sytuacji rozmowa została zakończona. Po kilku minutach dyżurny ponownie zadzwonił, aby upewnić się, czy z malcem wszystko jest w porządku. Okazało się wówczas, że chłopiec czuje się dobrze, a na miejscu jest już zespól pogotowia i udziela dziecku pierwszej pomocy.

Po przeprowadzeniu badania przez ratowników okazało się, że chłopiec nie musi być hospitalizowany. Teraz jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

(az)