Za dwa dni staniemy się obywatelami Europy, ale nadal wielu z nas marzy o wyjeździe na stałe do USA. Tam jednak może nas spotkać niemiła niespodzianka - amerykańskie media ostrzegają, że procedura imigracyjna ostatnio bardzo się wydłużyła.

Doniesienia mediów potwierdzają osoby starające się o wizę imigracyjną, a także ci, którzy im w tym pomagają, m.in. doradca imigracyjny z Chicago, Barbara Prześdziecka: Po 11 września, kiedy zostały wprowadzone procesy dokładniejsze, można powiedzieć sprawdzania zarówno i aplikantów, jak i podań składanych w urzędzie imigracyjnym, w tym momencie we wszystkich dziedzinach Urząd Imigracyjny zaczął mieć zaległości.

Jedną z przyczyn takiej sytuacji jest zbyt mała liczba pracowników biur imigracyjnych, którzy nie radzą sobie ze znacznie zwiększonym zakresem obowiązków.

Być może sytuacja się jednak zmieni – w USA wspomina się o podniesieniu niektórych opłat imigracyjnych, by umożliwić przeszkolenie i zatrudnienie większej liczby pracowników.

Na razie jednak nie ma co liczyć na skrócenie procedury imigracyjnej. Według Prześdzieckiej trzeba przede wszystkim wypełniać poprawnie wszelkie formularze, by nie opóźniać procedury z własnej winy. Nie zaszkodzi też przypominać urzędowi o sobie, jeśli mamy wrażenie, że procedura się przeciąga.

Posłuchaj także relacji waszyngtońskiego korespondenta RMF Grzegorza Jasińskiego:

Polska, jako członek Unii Europejskiej, starając się o zniesienie wiz do USA, mogłaby się odwołać do klauzuli solidarności, by na Waszyngtonie wywrzeć presję. Przed takim krokiem przestrzega jednak rzecznik Komisji Europejskiej, Pietro Petrucci: Użycie klauzuli solidarności jest bronią nieproporcjonalną w tym znaczeniu, że powoduje problem u pozostałych krajów Unii. Nie jest też wcale skuteczna - nie ma bowiem pewności, że Stany Zjednoczone zmienią swoje stanowisko.