Poseł PO Zbigniew Rynasiewicz, prokurator apelacyjna z Rzeszowa Anna Habało i ksiądz prałat Robert Mokrzycki to osoby, którym miał wręczyć łapówki biznesmen z Leżajska w wielkiej aferze korupcyjnej na Podkarpaciu - dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Wczoraj podkarpacki przedsiębiorca usłyszał sześć zarzutów.

Marian D., prezes firmy z Leżajska uważany za jednego z głównych bohaterów tzw. afery podkarpackiej, usłyszał w poniedziałek sześć nowych zarzutów - donosi tvp.info. Z informacji portalu wynika, że zarzuty dotyczą m.in. "sprawstwa kierowniczego przy wręczeniu korzyści majątkowej, obietnicy... czytaj więcej

Zarzuty - jak informuje Centralne Biuro Antykorupcyjne - dotyczą wręczania korzyści majątkowych urzędnikom państwowym w zamian za pośrednictwo w załatwianiu spraw urzędowych i prywatnych. Jak ustalono w trakcie postępowania korzyściami był kilogram złota, pieniądze, markowe alkohole oraz prace budowlane. Zarzuty dotyczą lat 2010-2014. Biznesmenowi przedstawiono także zarzut przywłaszczenia paliwa o wartości ponad 2 mln zł w związku z poleceniem pracownikom załadunku oraz sprzedaży paliwa poza ewidencją.

Śledztwo prowadzone jest od ubiegłego roku w oparciu o materiały zgromadzone przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. W związku z prowadzonym postępowaniem agenci CBA wykonywali na polecenie prokuratury szereg czynności procesowych między innymi w Sejmie oraz Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju. 

W połowie sierpnia prokuratura postawiła funkcjonariuszowi publicznemu zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w zamian za zachowanie stanowiące naruszenie przepisów prawa, za co grozi kara od roku do 10 lat więzienia.

Według źródeł w prokuraturze, podejrzany ma zakaz opuszczania kraju, został zawieszony w wykonywaniu funkcji, miał też wpłacić poręczenie majątkowe. Jak podawały media, podejrzanym jest dyrektor regionalny Lasów Państwowych w Krośnie Edward B. Jeden z biznesmenów miał go nakłaniać "do przyjęcia korzyści majątkowej w zamian za zachowanie stanowiące naruszenie przepisów prawa", za co sam miał przyjąć 20 tys. zł.

Wobec jednego z podejrzanych prokurator zastosował poręczenie majątkowe, wobec drugiego wystąpiono o areszt, który zastosował sąd, ale z zastrzeżeniem, że można go zamienić, jeśli podejrzany wpłaci poręczenie majątkowe. Mężczyzna wyszedł na wolność po wpłaceniu 500 tys. zł.

To właśnie w ramach weryfikowania wyjaśnień podejrzanych prokuratura i CBA podjęły działania polegające m.in. na żądaniu wydania określonych przedmiotów oraz przeszukaniu pomieszczeń należących m.in. do osób publicznych - w tym pomieszczeń posła Jana Burego (PSL), wiceministra infrastruktury i posła PO Zbigniewa Rynasiewicza, prokurator apelacyjnej z Rzeszowa Anny Habało, dwóch byłych rzeszowskich prokuratorów, a także b. szefa rzeszowskiej delegatury UOP i u ks. płk. Roberta Mokrzyckiego z kurii biskupa polowego (ksiądz został zawieszony w czynnościach przez biskupa Józefa Guzdka, a po wyjaśnieniu sprawy wrócił do sprawowania posługi kapłańskiej).

Decyzja ws. prok. Habało pod koniec lutego?

W sprawie prok. Habało toczy się obecnie postępowanie dyscyplinarne, jest zawieszona w czynnościach. Jak dowiedział się Krzysztof Zasada, 24 lutego może się okazać, czy straci ona stanowisko - na ten dzień wezwano ją bowiem na przesłuchanie przed Krajową Radę Prokuratorów. Równocześnie jednak Prokurator Generalny Andrzej Seremet zwrócił się do KRP z prośbą, by mógł uczestniczyć w tym posiedzeniu i jeszcze raz przedstawić swe stanowisko - kłopot w tym, że pod koniec lutego nie będzie go w Warszawie.

Na razie materiały, które Andrzej Seremet przesłał KRP z wnioskiem o odwołanie Anny Habało, są analizowane przez pięcioosobowy zespół. Przedstawi on Radzie sprawozdanie, a ta w tajnym głosowaniu zdecyduje, czy odwołać szefową rzeszowskiej Prokuratury Apelacyjnej.